„Klub 27”

W nawiązaniu do jednej z poprzednich notek „(Auto)destrukcja” i wejścia do polskich kin filmu „Amy” tchnęło mnie do zastanowienia się nad „Klubem 27″…

Jest on (prze)dziwnym, a jednocześnie z oczywistych powodów negatywnym „fenomenem” – grono muzyków, którzy odeszli z „tego Świata” w wieku 27 lat…

Czy ten „konkretny wiek”, a tym samym liczba widniejąca jako długość ich życia jest przypadkiem…? Trudno jednoznacznie stwierdzić – nasze zapędy do tworzenia „teorii spiskowych” sprawiają, że naginamy fakty i tworzymy dla własnych potrzeb wzory, a w tym przypadku mamy jeden wspólny mianownik…

Sztandarowymi „członkami” tego „nieszczęsnego klubu” są: Jimi Hendrix, Janis Joplin, Jim Morrison, Kurt Cobain i Amy Winehouse ale to tylko „wierzchołek góry lodowej” – wszystkich nazwisk widniejących na tej liście jest aż 49…

Gdy prześledziłem sobie przyczyny śmierci tych ludzi to dostrzegłem, że nie tylko autodestrukcyjne zapędy były (bez)pośrednim powodem ich odejścia co nie znaczy, że przynajmniej pośrednio to własne one nie odegrały kluczowej roli… Lecz wyłączając nawet przypadki wszelkiego rodzaju wypadków, zabójstw i powikłań chorobowych to wciąż powtarza się kwestia przedawkowania jakiegoś rodzaju środków chemicznych tudzież samobójstwo…

Jesteś młody, „masz u stup cały Świat”, ludzie Cię podziwiają, a nawet wielbią i „przestajesz sobie ze sobą radzić” – W zbyt młodym wieku osiągnęli zbyt wiele…?

Nieumiejętność radzenia sobie z sukcesem…? „Ból istnienia” potęgowany nadwrażliwością…? To, że różni artyści sięgali, sięgają i sięgać będą po wszelkiego rodzaju używki jest znane „od dawien dawna” – nienasycone zapędy w doświadczaniu życia intensywniej, mocniej, inaczej…

A może osiąganie sukcesów „ponad miarę” jest niebezpieczne…? Trudno poradzić sobie z pasmem porażek, a jeszcze trudniej z pasmem sukcesów…?

Jeżeli osiąga się już „szczyt” to zaczyna brakować „nowych wyzwań”, a tym samym motywacji do „czegokolwiek”…?

Ten „Klub” (po)zostanie chyba jedną z tych kwestii, której w pełni nigdy nie uda się rozwikłać, a tym bardziej zrozumieć…

http://www.blogroku.pl/2015/zgloszenie/13,1052,-klub-27-

Advertisements

29 uwag do wpisu “„Klub 27””

  1. Dziś, pierdolnięci mieszkają w sieci i dobrze się bawią cudzym kosztem, jednak to bardzo niebezpieczna gra i zraniony może być nie ten co celem był. Może trafić kosa na kamień. Dla niektórych internet to ich Bóg, TU się spowiadają jak w konfesjonale, TU szukają tego czego w życiu normalnym, boją się panicznie. Nigdy mnie internet nie wciągnął i nie wciągnie. Patrzę na to jak na egzotyczny twór, i coraz bardziej przecieram oczy ze zdumienia… No szok. Także ci z przeszłości proszę pana to może całkiem zdrowi byli w szaleństwie swym. Miłego dnia 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

    1. Osoby o jakich mówisz nie mieszkają tylko w sieci – mieszkają wszędzie… różnica sprowadza się tylko do tego, że w sieci docierają do szerszego grona odbiorców i wydaje im się, że są anonimowi… internet jest tylko i wyłącznie medium będącym płaszczyzną komunikacji, źródłem wiedzy tudzież rozrywki… jeżeli komuś spowiadanie się w sieci daje więcej niż to klasyczne przy konfesjonale to niech z niego korzysta – każdy ma do tego prawo i nie ma co im go odbierać… „Życie to sztuka wyboru” – jeżeli ktoś chce to niech korzysta, a reszta jeżeli nie chce może tego unikać… Zdrowi w swoim szaleństwie jestemy my wszyscy lecz różnie ów szaleństwo się objawia… Dla jednych pełna rutyny codzienność jest jedynym co znane, a dla innego nie ma życia poza blaskiem fleszy… Niezależnie od tego jak wygląda nasze życie najważniejsze aby dawało nam możliwie wiele radości, satysfakcji i szczęścia i tak długo jak nie ranimy swoim zachowaniem innych tak też długo mamy prawo robić to na co mamy ochotę – w Świecie realnym i tym realności pozbawionym… Pozdrawiam 🙂

      Lubię to

      1. Włączę się w dyskusję.
        Podziwiam talent i inwencję twórczą wielu ludzi, która ujawnia się właśnie poprzez środek przekazu, jakim jest Internet. Jestem pełna podziwu. To, że ludzie czują się bezkarni ułatwia w wielu wypadkach otwarcie. Patologie są obok nas i często nie mamy pojęcia, co i kto pod zewnętrznymi maskami tak naprawdę się kryje…

        Lubię to

      1. To prawda „bezkarność” w znacznym stopniu ułatwia „otwieranie się” – również w pozytywnym tego słowa znaczeniu… Najważniejsze jest to co mianem najważniejszego sami uznajemy – dla każdego może to być „coś” innego…

        Lubię to

      1. Nie ma się co fascynowac tym co zabija. To życie jest najbardziej cenne i warte uwagi. ” Chorych” powinno się leczyć i modlić się o ich wybawienie „z takiego stanu”. Interet jest ok ale każdy powinien tu uważać na to co robi i co robią inni…

        Lubię to

  2. Psychologowie twierdzą, że to co cię denerwuje w innych, znajdziesz w sobie.
    A jeśli znajdziesz, to twój sukces, ponieważ będziesz wiedział, co możesz naprawić.
    Zawsze przecież możemy patrzeć na lepszą stronę życia. Sztuka wyboru?

    Lubię to

    1. Aga: Ja akurat z tych co wyłącznie widzę najczęściej dobre strony autor bloga to wie ty nie. Przychodzę tu właśnie po to by ciągnąć w górę nie w dół. Ale… Dziś piszę takie zdania bo mam powody. Twoje słowa do mnie kompletnie nie pasują i odradzalabym ludziom psychologów to są teoretycy…do psychiatry korzystniej iść. Szybciej wyleczy i pomoże. Psycholodzy tylko do pewnego stopnia są pomocni. Tu w tym wpisie o hard korze było nie o lajcie

      Lubię to

      1. Nie rodzimy się mądrzy nie dostajemy mądrości „w paczuszce”, to doświadczenie, praca i „dobry-gen-dom”, jednak bez tego ostatniego zestawu i tak „mądrym życiem” i człowiekiem możemy być.

        Lubię to

  3. Wydaje mi się , że można posiąść określoną wiedzę i to zależy od pracowitości i zdolności.
    Nie zawsze musi to iść w parze z mądrością.
    Mądrość wiąże się z inteligencją, a z tą… człowiek się rodzi.
    Co do „Klubu 27” – wszystkich łączy talent ale i wrażliwość. I sława. I szybki sukces.
    Większość nałogów służy maskowaniu słabości, wrażliwości, samotności, bezradności, nieśmiałości.
    Używki tłumią bądź wyostrzają zmysły.
    Pod wszystkim coś się kryje…

    Lubię to

    1. Z inteligencją… patrz jej ilorazem się rodzimy? Pierwsze słyszę. Inną słuszną teorię znam. Bardziej wyczerpującą i rzetelną. Wszystko tworzy się nieustannie i powiem Ci, że nic nie jest na zawsze.

      Lubię to

    1. Pozory mylą 🙂 gdyby tak było pisałabym poematy u siebie na blogu i szukała tego co się zwie zaangażowaniem innych w moje sprawy „pisane”. nie szukam tego. jego odwiedzam z konkretnego powodu i on wie z jakiego. znamy się już długo i wiemy o sobie wystarczająco dużo. jest niewiele osób w sieci, z którymi komunikuje się i nie szukam nowych relacji. jestem bardzo stała w kwestii: „jak już wchodzę w relację z człowiekiem to na bardzo długo”.

      Lubię to

  4. Przedmówczynie ” wyłuszczyły” problem – wrażliwym, inteligentnym i zdolnym ” klubowiczom” zabrakło inteligencji nabytej … menedżerowie dbali o swoje interesy… rozkwitał talent, a Oni „płynęli” z prądem jak ślepe ryby … może zabrakło miejsca dla współczesnego i modnego ” na salonach” coacha 😉 czy prawdziwych przyjaciół i kochających bliskich ( na których ja „stawiam” w życiu) ? Zastanawiam się też kim jest Osoba pisząca… Piękną osobą ze „starą duszą”, miotająca się… pójść prostą szeroką drogą , czy wąską wyboistą i cieszyć się z …. Pięknego dnia, każdego dnia , tylko dobrych decyzji życzę. Pozdrawiam.

    Lubię to

  5. Zapewne było bardzo wiele powodów i pełen wachlarz czynników, które przyczyniły się do tak szybkiego i dramatycznego zakończenia ich ziemskiej egzystencji… Czasami ludzie utalentowni osiągają bardzo wiele na płaszczyźnie gdzie się realizują, a nie potrafią sobie poradzić z prozaicznymi mikro wyzwaniami życia, z którymi wszyscy pozostali lepiej czy też gorzej ale sobie radzą… Nie bez powodu mówi się, że „za każdym wiekim człowiekiem jeszcze ktoś stoi”, a w przypadku tych ludzi widoczenia brakowało mądrych ludzi, silnych rodzinnych więzi, oddanych przyjaciół… Oczywiście nie ma żadnej pewności, że istnienie silnych więzi z innymi ludźmi mogłaby ich uratować… Nie tylko w gronie artystów można spotkać przykłady ludzi, którzy mieli i mają wszystko (włączając w to bliskie osoby), a mimo to nie radzą sobie z życiem i samym sobą popadając w uzależnienia, a nawet popełniając samobójstwa… Ludzie to przedziwne istoty, które niekiedy bardzo trudno zrozumieć…

    Lubię to

    1. Dlatego: najważniejsza okazuje się INTELIGENCJA DUCHOWA. Nie wrodzona, nie nabyta ale właśnie ta. Co to konkretnie znaczy? Dusza musi się stale karmić aby silną była. To jest ten pokarm dla duszy, który potrafi nasycić jej pragnienia. To jest to, co powoduje, że człowiek najbardziej na świecie dba o swoje dobre, pozytywne relacje z samym sobą, że kocha, że marzy, że daje i rozwija wszystko, to co dostał od losu. Można to rozpisywać na księgi dwie i więcej. Jednak najważniejszą sprawą okazuje się WIARA, NADZIEJA I MIŁOŚĆ, w człowieku i jego sercu. Pozdrawiam 🙂

      Lubię to

  6. Być może ci, o których jest w notce, byli zbyt skupieni na sobie i swoich uczuciach? Nastawieni na „branie”, nie „dawanie”? Myśleli, że skoro są zdolni, to wszystko w ich życiu musi się układać po ich myśli.
    A może przy tym nie dojrzeli na tyle, by wiedzieć, że wszystko ma swoje konsekwencje. Skoro sami nie dawali ciepła innym, dlaczego oczekiwali go od innych? Skoro nie starali się wsłuchać i zrozumieć problemów bliskich sobie ludzi, czemu narzekali, że nikt ich nie rozumie?
    Dojrzałość to umiejętność przewidywania. To zupełnie inne, niż u dzieci, nastawienie do życia. Dojrzały człowiek nie pyta rano: „co ciekawego ten dzień mi przyniesie?”, tylko: „co ciekawego mogę dziś zrobić?”

    Napisałeś:
    „…tak długo jak nie ranimy swoim zachowaniem innych,
    tak też długo mamy prawo robić to, na co mamy ochotę …”

    Ważne zdanie, do którego niepotrzebny już chyba żaden komentarz.
    Może tylko ten, że nie każdy sobie uświadamia, że kogoś rani (zranił).

    Te słowa są podobne do mojego ulubionego motta:
    „Żyj tak, abyś był szczęśliwy
    i aby nikt przez ciebie nie płakał”.

    Lubię to

    1. Byli skupieni na sobie i tylko sobie… Brali uznając, że im się wszystko należy… W swoim zachowaniu byli bardzo egoistyczni nie myślać o wpływie tego co i jak robią na otaczających ich ludzi, a zwłaszcza na tych najbliższych… Nie potrafili docenić wartości jaką stanowią inni ludzie… Hedonizm jest bardzo fajny ale nie wpływa tylko na danego człowieka ale może zwłaszcza na otoczenie…

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s