„Dobre rady (nie) zawsze w cenie…”

Moją radą jest wystrzeganie się „dobrych rad”… zwłaszcza gdy serwują nam „je” osoby, które mimo iż posiadają szeroką wiedzę teoretyczną (lub przynajmniej tak im się wydaje) nie potrafią jej przekuć na „realne życie”… Podręczników dotyczących „dobrych rad” i motywacji jest niezliczona liczba lecz nawet przeczytanie ich wszystkich tak naprawdę może nic nam nie dać… Przepis na sukces, przepis na szczęśliwe życie, przepis na udany związek, przepis na ciasto marchewkowe… No i co z tego…? Możesz zaczytywać się w nich długie dni, tygodnie, a nawet miesiące, a Twoje życie i tak się nie zmieni jeżeli nie zrobisz czegoś „więcej”… To tylko teoria, a jak wiadomo teoria bardzo blado wypada w konfrontacji z realnym życiem… Ludzie bardzo lubią mówić, a nawet wmawiać innym jak powinni żyć – czują chyba takie powołanie tudzież misję… Rodzina w tej kwestii jest chyba najaktywniejsza, niejako uzurpując sobie prawo do dzielenia się swoimi własnymi „złotymi radami i „przepisami na życie” – na dalszy plan schodzi to, że sami miewają ze sobą i swoim życiem problemy… Nie od dzisiaj wiadomo, że łatwiej przychodzi ludziom mówienie innym co i jak powinni robić niż „wzięcie się za bary z własnym życiem”… A może to tylko zawoalowana potrzeba dowartościowania siebie samego i własnej dojrzałości względem życia…? Każdy jest „inny”, a co za tym idzie może oczekiwać od życia „czegoś” odmiennego niż nawet najbliższe mu osoby… Aby wprowadzać w życie zmiany trzeba być na nie gotowym i co istotne być do nich w pełni przekonanym… Nie dawajmy sobie wmawiać tego jak mamy żyć – to nasze życie i tylko od nas samych zależy jak będzie wyglądało…

Reklamy

14 uwag do wpisu “„Dobre rady (nie) zawsze w cenie…””

  1. Czyżby moje pytanie „o twoją żonę” 2 wpisy wstecz, tak cię zirytowalo? Ja ci tu żadnych rad na blogu nie pisze, więc nie bardzo wiem o co, o kogo ci chodzi. Może o własną żonę? Jeśli tak, to współczuję…

    Polubienie

    1. Nic mnie nie zirytowało i to nawet w najmniejszym stopniu… Czy ja twierdzę, że udzielasz mi jakichkolwiek rad…? Odwiedzając mojego bloga chyba dostrzegłaś jak wieloma (prze)różnymi tematami się zajmuję… Piszę to co i jak chcę bo to mój blog i nikomu nie muszę się z niczego tłumaczyć…

      Polubienie

  2. o tak to twój blog, jednak nie da się nie wyczuć, w tym wpisie wyrzutów i żalu z powodu czegoś, kogoś. przed prawdą nikt nie ucieknie. czasem mam wrażenie, że przechodzisz ze stanu euforii, zadowolenia w stan………… no wiesz… próbuję znaleźć jakiś powód. moje pytania nigdy nie są pozbawione sensu. a blog jest po to, aby rozmawiać naprawdę, a nie na niby i tak, żeby przypadkiem czegoś o sobie „za dużo lub wcale” nie napisać. ja nie mam problemu z mówieniem wprost prawdy. w wirtualu i w realu. i wiem, że to jest dobra droga, która może dać zadowolenie. więc… sam rozumiesz. nie to nie. możesz się schować w słowa. ale czy to ci da ulgę i satysfakcję? ostatnie wpisy aż krzyczą co ci chodzi po głowie. w wirtualnym świecie dziś nikt nie jest aż tak anonimowy jakby się mogło zdawać. pamiętaj, że mówienie tu o sobie wprost i bycie sobą wcale nie oznacza big kłopotów. nie mam na myśli nadmiernego eksponowania się ze wszystkim ale takie rzeczy które śmiało można o sobie napisać. Rozumiesz co mam na myśli?

    Polubienie

    1. Tak jeszcze w nawiązaniu do tematu – Czy nigdy nie usłyszałaś ze strony Rodziny czy Przyjaciół lub Znajomych „dobrych rad”, o które nie prosiłaś lub nawet nie miałaś na nie ochoty…? Ludzie, a zwłaszcza Ci nam najbliżsi bardzo lubią mówić nam jak powinniśmy żyć, często spoglądając na nasze życie przez pryzmat swojego, a to błąd bo każdy jest inni i może „czegoś” innego od życia oczekiwać… moje obserwacje i wyciągnięte na tej podstawie wnioski były genezą powstania tego tekstu…
      Pod względem „stanów” w jakich się znajduję zapewne nie różnię się szczególnie od innych – „każdy tak ma”… nie ma ludzi zatracających się w uforii i zadowoleniu przez 24h na dobę i 7 dni w tygodniu, a jeżeli „gdzieś” „ktoś” taki żyje to można mu tylko pozazdrościć…
      Nasze życie składa się głównie z codzienności, która nie jest specjalnie fascynująca, a co za tym idzie to gdzie, jak i z kim żyjemy nie ma większego znaczenia – dla mnie to tematy zbyt nudne aby o nich pisać… według mnie „w tym miejscu” liczą się tylko przemyślenia dotyczące tego o czym chcemy pisać… oczywiście miła jest świadomość tego, że ktoś to czyta, a tym fajniej gdy pojawia się dyskusja – poszerzają się nasze horyzonty myślowe, a i nauczyć się od siebie czegoś możemy… lecz nic na siłę – to ma być przyjemność, a nikt nikogo tutaj na siłę nie trzyma… Wirtualny Świat ma jedną zasadniczą zaletę – odwiedzamy „go” gdy mamy na to ochotę…

      Polubienie

  3. A widzisz, czyli dobrze, że zapytałam i właściwe było moje pytanie. Tak masz rację. Nikogo do niczego nie potrzebujesz – tak naprawdę – z samym sobą ci najlepiej. Ewentualnie z tymi, którzy w drogę ci nie wchodzą i zachwycają się twoim zadaniem. Słowem. LOGIKĄ. Wtedy jest ok. Każdy niewygodny człowiek i temat kwitujesz tym samym zdaniem. Nie podoba się to do widzenia. A więc. Do widzenia. I szczęśliwego życia. Z żoną i nie tylko. Chyba faktycznie masz rację. Nie mam ochoty na wirtualne drogi. I cudze zakręty.

    Polubienie

    1. Czuć się z samym sobą dobrze to podstawa, a etap dalej czyli przyjaźń z samym sobą to fundament szczęścia…
      Zachwyty nie są mi do niczego potrzebne, a dyskusja zawsze mile widziana…
      Dziękuję i również życzę szczęśliwego życia.

      Polubienie

  4. Co do tych bladych wyników teorii w konfrontacji z rzeczywistością, to bym dyskutował 🙂 Może warto zajrzeć do źródeł i poznać bliżej znaczenie słowa „teoria”? Wtedy łatwiej zauważyć, że większość tych dobrych rad nie ma nic wspólnego z żadną teorią. Tych ostatnich raczej nie znajdzie się w poradnikach dla gospodyń i frustratów.
    Większość ludzi uważa, że skoro każdy jest inny i wyjątkowy, to i ma wyjątkowe problemy. Takie podejście jest infantylne. To wszystko już było i jeszcze będzie po wielokroć. Potrafimy dość dokładnie przewidzieć ile osób w danej sytuacji podejmie taką decyzję, a ilu inną. Wyjątkowość polega tylko na tym, że w pewnym zakresie to my decydujemy, w której grupie się znajdziemy. W pewnym zakresie. Tylko i aż.
    A co do wmawiania innym jak mają żyć. Przyjęcie gotowego, zwalniające od myślenia schematu, jest dla większości wielką pokusą. Zaryzykowałbym nawet, że bez tego nie mogą żyć. Jak w stadzie owiec. Zawsze znajdzie się jakiś outsider, ale większość idzie tam, gdzie stado. I to bardzo ułatwia życie. Dopóki stado nie skoczy w przepaść 😉

    Polubienie

    1. Dyskusja w temacie „teorii” ma oczywiście sens… Wiem, że bazowanie na intuicyjnej definicji obarczone jest znacznym prawdopodobieństwem pojawienia się błędów w interpretacji…
      Problemy nas wszystkich są wyjątkowe zwłaszcza dla nas samych bo dotyczą nas…
      Decydujemy bo życie to trudna sztuka wyboru co nie znaczy, że zawsze udaje nam się uniknąć błędów…
      Każde stado wcześniej czy później znajdzie się nad przepaścią – to bardziej niż pewne… 😉

      Polubienie

  5. Co się TUtaj dzieje Kolekcjonerze ???
    Chyba coś ciekawego mi umknęło?
    Poczytałam i notki, i komentarze…
    Nie wygłupiaj się Beato-Pokuso!!! bo nick’ów zabraknie.
    Wierzę w Ciebie i czuję że… jednak… za chwilę (po)wrócisz,
    i że jeszcze nie raz nas zaskoczysz 🙂

    Polubienie

  6. Przychodzimy na świat jak ” niezapisana tablica” … Słucham każdego, ale nie wszystko” biorę” do siebie, kiedy „życie nagnie Ci kark „zaczynasz słuchać, rozglądać się, pochłaniając poradniki , dobre rady i doświadczenia innych …
    „Wirtualny Świat ma jedną zasadniczą zaletę – odwiedzamy „go” gdy mamy na to Ochotę” ? to też prawda ? „bliźniacza duszo „! Pozdrawiam 🙂 Tylko Dobrych myśli …

    Polubienie

    1. Słuchać warto wszystkich wyciągając wnioski z tego co i jak mówią – nie wszystko jest warte zapamiętania… na „niezapisanej tablicy” każdego dnia pojawiają się nowe wpisy, a wszystkie wpływają na to jacy jesteśmy… dobre myśli zawsze w cenie… 🙂
      Pozdrawiam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s