Wixa…

Dobrze, że jestem abstynentem bo to co się z ludźmi będącymi znacznie „pod wpływem” dzieje to uwłaczające godności istot, które ochoczo okrzyknęły się „Panami tego Świata”… Pytam się – Po co wprowadzać do organizmu truciznę jaką niewątpliwie jest alkohol…? Jak trudno przychodzi niektórym zachowanie „umiaru” i spożycie „odpowiedniej ilości” – tyle aby się „wyluzować” i dobrze bawić, a nie tyle aby się chwiać na nogach, przysypiać, przewracać, a niekiedy poddawać delikatnie mówiąc mało estetycznym zachowaniom fizjologicznym – organizm broni się jak może aby nie zostać zatrutym ale… no właśnie, on też ma swoje „granice wytrzymałości”… Język w stanie „pod wpływem” owszem również się otwiera, a i pewność siebie wyraźnie wzrasta ale… bełkot i brak spójności wypowiadanych kwestii, a często agresja słowna daje do myślenia, że może jednak to nienajlepsza metoda aby w towarzystwie (za)błysnąć… Nastroszone piórka i „głodne kawałki” aby tylko płeć piękną samym sobą zainteresować… Kobiety może bardziej subtelnie ale również w „godowym tańcu” ochoczo udział biorą… Oczywiście dbają o siebie i ubierają się „tak, a nie inaczej” motywowane chęcią podwyższenia poczucia własnej wartości… Nie potrzeba daleko idącej rozkminy aby zaobserwować pozornie zawoalowaną między płciami grę… Płeć piękna otrzymanymi od natury kobiecymi wdziękami bezczelnie epatują, a mężczyźni jak te „bezmózgie Yeti” „stroszą piórka” tańcząc tak jak im zagrają… Słabe to, ale może gdyby nie ten „teatr” nasz gatunek już dawno by wymarł… Lecz po co wciąż się wzajemnie oszukujemy, że o „porozumienie dusz”, wspólne pasje, marzenia i zainteresowania nam chodzi gdy prawda jest zgoła odmienna… A to, że w domu partner z pociechą cierpliwie czeka nie znaczy, że atrakcyjności przedstawicieli płci przeciwnej dostrzegać przestaniemy… Zakłamany z nas gatunek… No i jak jest z tym nieszczęsnym alkoholem…? W świetle „wyszukanego tłumaczenia” stosowanego przez niektórych ludzi – „To się nie liczy bo byłem/byłam pijany/pijana”… Nasuwa się wniosek, że będąc „pod wpływem” przestajemy być sobą, a co za tym idzie nie powinniśmy za nic odpowiadać bo to nie byliśmy prawdziwi my – A kim byliśmy…? Bohaterem z filmu, postacią z książki, a może wytworem własnej wyobraźni lub jednym z naszych własnych „Alter ego”…? nikt nie chce za nic odpowiadać bo tak jest oczywiście najwygodniej, no i teoretycznie (naj)bezpieczniej… wracając do kwestii kluczowej tego wpisu – Pić czy nie pić, oto jest pytanie…(?) Z jednej strony wszystko jest dla ludzi, gdy człowiek potrafi zachować umiar i rozsądek… Lecz z drugiej strony jesteśmy istotami bardzo słabymi, a umiar i rozsądek często pozostaje jedynie teorią – mamy „tą” świadomość ale bardzo często niewiele z ów wiedzy wynika…

Ps. Żartowałem, nie jestem abstynentem…;)

Reklamy

11 uwag do wpisu “Wixa…”

  1. A powiem ci, że nawet raz w życiu nie urwał mi się film po alkoholu. Mało i rzadko pijam, najczęściej wino, chyba nie mam skłonności „do”. Fakt jest taki jak piszesz ale chyba coś cię jednak musiało prywatnie dotknąć i zdenerwować. Lub byłeś świadkiem „czegoś”. Nie wiem co więcej napisać. Tak, wszystko jest dla ludzi, jednak z umiarem… i klasą trzeba żyć. pozdrawiam

    p.s. wreszcie wzięłam się za blog, wszystkie 3 wpisy są „uaktywnione”, zabieram się za pracę nad czymś pożytecznym i twórczym. reszta szczegółów, na moim blogu, we wpisie ze zdjęciem napisane jest.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wino jest nawet zdrowie – zwłaszcza czerwone – najlepiej wytrawne lub półwytrawne… Prywatnie nic mnie nie dotknęło ale denerwują mnie ludzie „pod wpływem” bo są nieobliczalni w swoim zachowaniu, a przynajmniej uciążliwi… To tylko moje obserwacje i własne przemyślenia… Żyć z klasą – dobre motto warte zapamiętania i wprowadzania w życie… 🙂

      Lubię to

    1. To kwestia potrzeby – przyjemnie odkleić się od problemów i szarej rzeczywistości ale… wszystko ma swoją cenę – czasami bardzo wysoką, a w innym przypadku to tylko dolegliwości i „syndrom dnia poprzedniego”… jak to się mówi: „Pić to trzeba umić…” A kto umie…? trudno powiedzieć czy ten kto pije lampkę wina do kolacji czy też może ten kto pije „na umór” aby się zresetować… kwestia gustu…

      Lubię to

  2. „Wixa”…nie koniecznie musi być „jazda” , takie małe znieczulenie i oderwanie się pod kontrolą, czemu nie. „Luta”… „huta” nie polecam , bo ani miło, ani przyjemnie , kiedy „ puszcza wszystko” włącznie ze zwie…. , a fe… Wystarczy żeby było miło, a nie łatwo … „Jasia wędrowniczka” z dwojga złego wybieram , o innych „ wynalazkach” nie wspomnę… nawet.

    Lubię to

    1. Oczywiście najlepiej gdy jest miło, a towarzystwo sympatyczne… znieczulenie w odpowiednich granicach i stopniu nie ograniczającym kontroli nad sobą… niestety nie zawsze to wszystko się udaje, a ludzie odrywają się przesadnie popełniając błędy i ponosząc konsekwencje swoich mało rozsądnych decyzji…

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s