Piekielne niebo, ewentualnie czyściec…

Dla tych, którzy „wierzą” ewentualności są trzy: niebo, czyściec lub piekło… Piekło raczej nie jest zbyt częstym wyborem jeżeli chodzi o miejsce, do którego można trafić po przygodzie jaką jest ziemska egzystencja… Gdyby wybór zależało od nas to najchętniej chcielibyśmy trafić do nieba i tam też widzielibyśmy tych, których już wśród żywych nie ma, a byli dla nas wyjątkowo ważni… Jeżeli jedynym kryterium miejsca docelowego jest sposób w jaki człowiek w ciągu życia się sprawował to dojść można by było do wniosku, że do nieba trafiają tylko Ci najbardziej prawi, bogobojni, wierzący, nikogo nie raniący i generalnie bez cienia wątpliwości tylko w pełni dobrzy ludzie… Może to krzywdząca opinia ale… wychodzi na to, że do nieba trafiają tylko Ci, którzy życia w pełni nie zasmakowali, modlitwie i myśleniu o innych nieustannie się oddając… Spoglądając na to pod tym kontem niebo jawić się może niezwykle nudnym miejscem, a ludzie je zamieszkujący mało ciekawymi… Gdzie trafiają Ci wszyscy, którzy z życia korzystali, a ich owoce pracy do dzisiaj fascynować nas nie przestają…? O artystach i naukowcach jest mowa bo w przypadku „reszty ludzi” trudno dostrzec uniwersalną ponadczasowość charakteru, specyfiki i wyjątkowości ich życia, która interesować by mogła szersze grono ludzi… Do czyśćca zapewne trafili bo wielu zapewne zranili, a i po „zakazane owoce” sięgali, swojemu nienasyceniu z lubością się poddawali… Czyściec wydaje się miejscem najciekawszym i najbardziej zbliżonym do „ziemskiego życia” – „tutaj” również czasami ból „coś” nam zadaje, a po chwilach kilku radości i szczęścia doświadczamy… Czyściec jawi się mianem swoistego „złotego środka” – powinie się noga wpadamy do piekła, a gdy się staramy nadzieję na odwiedziny nieba mieć możemy… Tam trafiają chyba Ci, którzy z życia korzystali lecz skrajnego hedonizmu unikali – ludzie „z krwi i kości” – nie patologicznie dobrzy lecz również nie Ci „do szpiku kości” źli… To miejsce dla tych „prawdziwych” ulepionych z wielu zalet ale i licznych wad… Czy tam trafić nam się uda…? Pożyjemy zobaczymy, a tak wprawdzie to umrzemy i zobaczymy co dziać się będzie bo, że „coś” tam jest i dziać się będzie wierzyć warto – tak jest lepiej, łatwiej, a i zdecydowanie ciekawiej również…

Reklamy

11 uwag do wpisu “Piekielne niebo, ewentualnie czyściec…”

  1. Dostałam kiedyś na maila taki list, i jak „to widzisz”, jakbyś podsumował to co napisał ten człowiek?

    „Najpierw pytanie: Czym się kierowałaś podejmując decyzję, że wychodzisz za tą a nie inną osobę za mąż ? Niedawno usłyszałem od M, że wyszła za mnie ponieważ było to jakby kolejny etap w jej życiu. Coś jak zrobienie prawa jazdy, lub wyprowadzenie się od rodziców i usamodzielnienie się. Tak jakoś wyszło, że zapytałem czemu za mnie wyszła i usłyszałem: ………… ciszę. Powiedziała, że mnie kocha, ale nie o to chodzi, bo sama miłość, to tylko część decyzji aby spędzić z kimś życie. Może się czepiam, ale zabolało mnie to, bo poczułem się jak jakiś szczebelek w karierze. Cóż zapewne jestem nieżyciowy, ale wymagać tego czegoś więcej, tej pieprzenej magii, ciepłego uśmiechu, życzliwości. To coś jak seks z obowiązku a seks, gdzie liczy się zapach, smak i kompletny brak zapamiętania… Wiem, że jestem dla niej kimś ważnym, wiem że mnie kocha, ale bywa taka zimna, skupiona na swoich problemach, że czuję jakbym jej przeszkadzał. Wiem, wiem, trzeba mieć swój świat, dystans. Ze mną w końcu nie jest aż taki dramat, mam swoje zainteresowania, znajomych, nie jest tak, że żyję tylko jej życiem. Ona ma swoją swobodę i luz, chcę aby miała swój świat i tak jest. Mój smutek to brak jej ciepła, wiem, że ona taka jest, tego ją nauczyli jej rodzice. Nigdy jej nie przytulali jak była dzieckiem. Dziwne ale prawdziwe. Ja też miałem dziwne dzieciństwo, z jednej strony kochająca matka z drugiej ojciec pijący i zagubiony jak 5-latek, a mały chłopiec go pilnował aby się nie upijał i wybijał mu głupie pomysły biznesowe… Z jednej strony masz rację, trzeba mieć dystans, pewien luz na to co mówi druga połowa. Z drugiej strony czy nie chciała byś mieć kogoś uśmiechniętego i pełnego optymizmu? Kogoś, kto nie musi się przełamywać aby się do Ciebie przytulić, bo akurat ma taki dzień… Jak takich zachowań nazbiera się przez kilka lat, to powstaje smutek w sercu, zwykły smutek… No nic, tyle wylewania żali… Pozostał nam wieczór i nowy lepszy dzień…”

    Polubienie

    1. Podsumować to można słowami, że wpływ wychowania na nas i na to jakimi jesteśmy w dorosłym życiu ludźmi jest bardzo wielki, a może nawet kluczowy… Do pewnego momentu życia Rodzina odgrywa kluczową rolę w naszym wychowaniu z racji więzów krwi i ilości czasu, który z Rodziną spędzamy… Dziecko obserwuje i się uczy relacji na podstawie tego co widzi w domu… Oczywiście wychowanie, wpływ Rodziny i determinizm środowiskowy to jedno, a kwestie róznic charakteru to kolejna kwestia… Ludzie potrafią się nawet w skrajny sposób różnic mimo iż byli wychowani przez tych samych Rodziców… Potrzeby i oczekiwania względem życia bywają bardzo różne i to niezależnie od tego gdzie i jak ktoś się wychowywał… Znalezienie odpowiedniego dla nas Partnera jest wielkim wyzwaniem, a czasami dopiero po pewnym czasie dochodzimy do wniosku, że „to jednak nie to” – zwłaszcza gdy etap zauroczenia i wzajemnej fascynacji przechodzi w „normalną” codzienność, a cechy, których nie dostrzegaliśmy zaczynają nam przeszkadzać… Nie ma uniwersalnego przepisu na udany i szczęsliwy związek – każdy eksperymentuje, sprawdza i się stara „na własną rękę”… Życie nieustannie się zmienia podobnie jak my sami – życie jest nieprzewidywalne… Nic na siłę i nic na zawsze…

      Polubienie

      1. Dokładnie tak samo myślę jak napisałeś. Jednak gdybym była aż tak nieszczęśliwa w związku z moim mężem, jak w opisanym powyżej liście, to po prostu prawdopodobnie bym odeszła. (może nie od razu, może nie bez walki, prób i starań, ale jednak) Miałabym odwagę żeby to zrobić. Wiem to. Czasem ludzie się rozstają i mimo rozwodu i życia w innych związkach nadal są rodziną. To jest trudne i skomplikowane ale można i tak, skoro nie można inaczej. Można o tym by wiele napisać ale podstawą zawsze okazuje się to, czy potrafimy i chcemy się zmieniać, i czy potrafimy dbać o siebie i swoje szczęście, rozwijając przy tym siebie i swojego ducha.

        Polubienie

        1. Nie warto się męczyć w związku – życie mamy tylko jedno, a upływającego czasu nikt nam nie (z)wróci… Oczywiście można, a nawet trzeba się (po)starać i (s)próbować naprawić to co źle funkcjonuje lecz nie za wszelką cenę i nic na siłę… Partner powinien być dopełnieniem życia, a związek z nim dawać musi nam radość, przyjemność, szczęście… Lecz niezależnie od wszystkiego nigdy nie możemy zapominać o sobie i własnym szczęściu…

          Polubienie

          1. „Piekielne niebo”, brzmi dziwnie i kontrowersyjnie… ale właśnie z tym listem… mi się skojarzyło. Bo z jednej strony miłość… a z drugiej nieszczęście i brak radości. P S. Tak, masz rację z tym co napisałeś. We wszystkim, musi być dawka zdrowego egoizmu. Nikt za nas tego nie „zrobi” i nikt się nie domyśli „za nas”, trzeba głośno mówić o tym, czego się chce u

            Polubienie

  2. Religia katolicka i to, co jest jej polską wersją, w którą choćby teoretycznie większość z nas wierzy lub w której zostało wychowanych, dopuszcza do nieba wszystkich, nawet najgorszych i najbardziej podłych, niegodziwych ludzi. Wystarczy tylko, że na łożu śmierci wyznają swoje grzechy, będę ich żałować i dostaną od księdza rozgrzeszenie, a czasami tylko namaszczenie, gdy już nie są w stanie się porozumiewać. Osoby bogobojne, które całe życie żyły w czystości i głębokiej wierze, jeśli na koniec swego życia popełnią jakiś błąd i nie dostaną sakramentów, wówczas pójdą do piekła i nikt ani nic nie będzie liczyć ich całożyciowych zasług.
    Tak to wygląda i jest widoczne na co dzień wszędzie dookoła, na ulicach, w sklepach, w pracy, w rodzinie, wśród znajomych. Ciągle mocno zauważalni są pseudokatolicy, ludzie, którzy w nosie mają 10 przykazań i wszystko co dobre, co głoszone jest w kościołach i na religiach. Przy nich bardziej „pobożni” są już ci, którzy świadomie nazywają się ateistami, ale nie należy tych ludzi mylić z pseudokatolikami. To tych świadomych ateistów można najczęściej brać za wzór postępowania i od nich się uczyć, jak być prawym, dobrym, uczciwym. Bardzo często są przykładem właściwego postępowania względem siebie, jak i innych ludzi, i nie robią tego dlatego, bo ktoś im coś obiecał, jakąś karę lub nagrodę, gdy już umrą. Starają się żyć najlepiej, jak tylko potrafią.
    O czyśćcu wiemy najmniej, choć zdarzyło mi się słyszeć opinię, że czegoś takiego w ogóle nie ma, podobnie jak piekła. Wymyślono to dlatego, by mieć bata na niesforny lud, by się bał i słuchał tych, którzy postawili się nad nim.

    Polubienie

    1. Niezależnie od rodzaju wiary i stopnia gorliwości w wierze najważniejsze i tak okazuje się to jakimi jesteśmy ludźmi… Wszystko sprowadza się do naszego stosunku do innych i tego co i jak w ciągu swojego życia robimy… Szacunek należy się wszystkim niezależnie od tego kim są i w co wierzą… Tolerancja również jest niezwykle ważna… To co nas czeka „po” jest zagadką, której nie odkryjemy za życia… Przekonamy się co będzie, bo być „coś” jednak musi…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s