Wszyscy się „sprzedają”…

„Sprzedałeś się” słyszą piosenkarze, pisarze, aktorzy, sportowcy, celebryci, blogerzy, youtuberzy ale i „zwyczajni ludzie”… „Ktoś” się sprzedał bo zagrał w reklamie, użyczył swojego wizerunku, brał udział w kampanie reklamowej, umieścił na blogu baner reklamowy, lokował jakiś produkt, opisywał „coś” uwypuklając zalety… Jak łatwo przychodzi ludziom wydawanie osądów i krytykowanie innych – zwłaszcza tych, którym „coś” wyszło z racji tego, że im się najzupełniej w świecie chciało, a ich cierpliwa praca zaowocowała możliwością zarobkowania… Najczęściej wynika to z czystej zazdrości… Najłatwiej jest narzekać na swój los przy jednoczesnym pielęgnowaniu w sobie zazdrości – znacznie trudniej własnoręcznie zabrać się do roboty… Hipokryzja jaką bywają słowa skierowane do innej osoby jakoby się sprzedała potęgowana jest ogólnie znaną prawdą, że wszyscy, którzy wykonują jakieś zajęcia, za które otrzymują wynagrodzenie automatycznie się sprzedają i tak naprawdę nie ma większego znaczenia czym się zajmują… Sprzedajemy się… sprzedajemy zwłaszcza swój czas ale i wiedzę, umiejętności, poświęcenie, starania… Oczywiście najcenniejszy jest czas, który każda praca nam bezpowrotnie odbiera ale… czas to nie wszystko… W tych rozważaniach można by było pójść jeszcze dalej – „sprzedajemy się” również w sytuacjach gdy o gratyfikacji finansowej nawet nie ma mowy… Walutą bywa poczucie docenienia przez innych, miłe słowa tudzież komentarze, uśmiech i radość innych ludzi, słupki popularności tudzież rosnące statystyki… Sprzedajemy się i sprzedawać będziemy – w mniejszym czy też większym stopniu ale na tym polega nasze życie w społeczeństwie… Wszystko jest kwestią ceny i odpowiedniej „waluty”…

Reklamy

24 uwagi do wpisu “Wszyscy się „sprzedają”…”

    1. Życie jest nieprzewidywalne i czasami niespodziewanie daje nam „coś” czego nawet nie oczekiwaliśmy… Lecz w przypadku wszelakiego rodzaju relacji międzyludzkich często to rzeczywiście handel wymienny, na który się godzimy…

      Lubię to

      1. „Życie jest nieprzewidywalne i czasami niespodziewanie daje nam „coś” czego nawet nie oczekiwaliśmy…”
        Mi to zdanie skojarzyło się wyłącznie pozytywnie ale po chwili… pomyślałam i o tym mniej przyjemnym.

        To o czym ja pomyślałam nazywa się „szczęściem niespodziewanym” i to właśnie „takie zdarzenia” smakują nam NAJpiękniej, tego chcemy doświadczać jak najczęściej 🙂 może to jest przypadkowy dar od losu a może nie jest, jednak nie dokładna interpretacja tego faktu jest ważna, a umiejętność przyjęcia TEGO SZCZĘŚCIA i chęć utrzymania go w sobie „na jak najdłużej” 🙂

        Masz rację, zazdrość to paskudna rzecz, dlatego jak już mi się zdarzy, „TA CHWILA z zazdrością”, a bardzo rzadko na szczęście „tak mam”, to szukam szybko wyjścia ewakuacyjnego/rozwiązania.

        Ludzie może nie tyle się sprzedają, co czerpią różnorakie korzyści, z możliwości jakie daje im życie, bądź też z tego, po co sami potrafią sięgnąć z odwagą, pomysłem i ostatecznie satysfakcją. Czasem coś dostajemy w prezencie a czasem sami sobie robimy prezent, idąc w stronę tego co nas inspiruje i pociąga. Ale rozumiem, że słowo SPRZEDAJĘ SIĘ, jest powiedzmy uniwersalnym skrótem „wielu argumentów i powodów” w jednym słowie.

        To dobrze, że mamy w sobie niezliczoną ilość słów do wypowiedzenia, dzięki którym możemy być w wyrażaniu siebie tak indywidualni i niepowtarzalni zarazem. Słowa zawsze są odzwierciedleniem aktualnego stanu naszego ducha i serca, są jak obraz nas samych, który w zasadzie aż do końca naszych dni maluję się w jakiejś wspólnocie. Wszyscy jesteśmy tak i inni, odmienni, różni i tacy sami zarazem. Kluczem do wszystkiego co wartościowe w nas i naszym życiu, okazuje się zawsze dobra wola i życzliwość.

        Pozdrawiam 🙂

        Lubię to

        1. Bardzo lubimy być miło zaskakiwani przez życie i przez innych ludzi… problem w tym, że bywamy również rozczarowywani ale tak już chyba widocznie być musi…
          Oczywiście można to nazwać mianem korzyści ale chyba sprowadza się do tego samego…
          Jest w nas ludziach bardzo wiele podobieństw – w gruncie rzeczy wszystkim chodzi o to samo czyli o szczęście i radość życia… osiągamy to bardzo różnymi sposobami, a bywa, że sposobu wiecznie szukamy lub też szukamy nowych sposobów aby nasze życie było jeszcze bardziej satysfakcjonujące…

          Pozdrawiam 🙂

          Lubię to

          1. tak, bywa że nas coś dotknie niemiłego, i faktycznie, wówczas chcemy jak najszybciej ten stan rzeczy/sytuacji/uczuć od siebie oddalić… jednak i w tym przypadku najważniejsza jest dobra wola i życzliwość w nas, co jest w takim momencie mega trudne. czasem musimy odczekać aż emocje zmaleją aby skorzystać z tego „pozytywnego” co w nas 🙂

            Lubię to

            1. Gdyby nie destrukcyjna siła emocji zapewne Świat stałbym się przyjaźniejszym miejscem do życia… okiełznanie emocji bywa czasami wielkim wyzwaniem… oczywiście niezależnie co by się działo warto, a nawet trzeba doszukiwać się w innych dobra – nie zawsze nam to wychodzi… niezależnie od tego jak jesteśmy odbierani złych emocji musimy się jakoś pozbywać aby się w nas nie gromadziły bo może to doprowadzić do wielkiego wybuchu lub frustracji, a depresji… Pozytywnie i tylko pozytywnie – jak się uda… 🙂

              Lubię to

            1. Słowa, w wypadku kiedy używamy ich, w szlachetnym celu lub kiedy wyrażamy nini najgłębsze uczucia są też czynem, czasem najważniejszym, nie sądzisz? 🙂 słowa na równi z czynem. To lubię.

              Lubię to

          1. To zależy, jakie kryterium oceny słowa się przyjmie i czym się kierujemy. kiedy np. ktoś powie, że nas kocha i to się niemal fizycznie i duchowo czuje, że to prawda, to te słowa są odzwierciedleniem naszego ducha. Zresztą każde słowo świadczy w aktualnym momencie kiedy je piszemy lub mówimy o tym, co w nas samych w danej chwili jest i na podstawie tego można wiele odczytać. Pewnie, że można się pomylić lecz jednak jakość słowa i uczuć z niego płynącego można nazwać obrazem nas samych, może ten obraz być zniekształcone przez indywidualny odbiór jednak zawsze istnieje „uniwersum” 🙂 dotyczące znaczenia i wartości. Coś co każdy może w nas przez słowo zobaczyć, poczuć, dotknąć.

            Lubię to

            1. Prawdopodobieństwo pomylenia się w odbiorze słów innych maleje gdy mają one odbicie w gestach, zachowaniu i tym co mówią nam oczy rozmówcy… czasami każdy bywa podejrzliwy lecz przynajmniej w pewnym stopniu musimy ufać innym ludziom, a zwłaszcza tym, którzy są nam z jakiegoś powodu bliscy…

              Lubię to

  1. Chyba rozsądnie pielęgnować w sobie te wartości, którymi możemy się podzielić, wymienić…
    koncentrować się na tym, co możemy dać.
    Skierowanie uwagi na wymagania, oczekiwania, potrzeby może doprowadzić do ubóstwa,
    a stamtąd… jest już tylko krok do… żebractwa.

    Lubię to

    1. Przypomniał mi się film „Niemoralna propozycja” z Redfordem i Demi Moore, w którym
      miliarder proponuje mężczyźnie milion dolarów za jedną noc z jego żoną.
      Czy wszystko jest na sprzedaż?

      Lubię to

        1. Z wiarą w siebie bywa bardzo różnie – potrafie być niezwykle zmienna niczym sinusoida… w przypadku lenistwa prawda jest taka, że z natury jesteśmy istotami leniwymi co parodoksalnie nie zawsze okazuje się być wadą…

          Lubię to

          1. No i popatrz, do czego dochodzimy:
            nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, czym dysponujemy, nie zawsze mamy ochotę, by coś dobrego z siebie (z własnej głębi) wydobyć. Jeszcze pozostaje kwestia tego, czy warto wszystko (roz)dać???
            😉

            Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s