(Po)między i w trakcie…

Znajdujemy się w czasoprzestrzeni po Świętach, a między Sylwestrem i Nowym Rokiem… no i oczywiście niezależnie od tego, że już „po”, a jednocześnie „przed” to najistotniejsze, że „w trakcie” tego co „tu i teraz” – tego co jeszcze przed nami… Życie trwa dalej trwać będzie i oby jak najdłużej było nam dane nad specyfiką i charakterem życia pochylać się w zadumie… Lecz co (po)zostało po „tym” czasie, który jeszcze chwil kilka temu płynął „na naszych oczach” i z naszym czynnym udziałem…? Zapewne powstało kilka nowych wspomnień związanych z miło spędzanymi chwilami w gronie najbliższych nam osób… Jeszcze w nas niezwykle żywe jakby sekundę temu „tu i teraz” się działy, a mimo to my sami już w myślach nowe plany układamy… Co będzie się działo dzisiaj, jutro i pojutrze… Jak na nas wpłynie i co w naszym życiu zmieni przeskakująca o rok kolejny data… Ambitne plany, pokłady nowej energii, nadzieja i wiara w to, że będzie dobrze, a nawet lepiej niż dobrze – Czy życie miło zaskoczyć nas zdoła…? A może my sami ze swoim życiem pójdziemy o krok dalej poprawiając i na (jeszcze) lepsze je zmieniając…? Pożyjemy i zobaczymy jak będzie bo być „coś” musi – tej wersji podsycanej nadzieją kurczowo się trzymamy…

Reklamy

7 uwag do wpisu “(Po)między i w trakcie…”

  1. No wiesz… Wszelkie nadzieje 🙂 w życiu, zawsze mile widziane. Święta były bardzo udane teraz „za moment” musimy potańczyć w tą Sylwestrową Noc co się zbliża. Pan tańczy i wywija? czy pan z tych co najczęściej patrzą? 😀 Pozdrawiam

    Lubię to

    1. Niezależnie od wszystkiego nadziei warto się w życiu trzymać… Taniec jest ponoć jednym z najlepszych aktywności fizycznych… (za)tańczyć czasami można ale… nuta ku temu musi być nad wyraz sprzyjająca – do byle czego tańczyć nie preferuję… 😉

      Lubię to

  2. Ja też do byle czego nie tańczę, a już na pewno, tańczę tylko z tymi, z którymi chcę tańczyć lub ewentualnie sama na zumbie ale nie tylko 🙂 Tak, taniec to zdrowie, zwłaszcza w Sylwestra, zdecydowanie bardziej wolę tańczyć niż „opijać się”, co do nadziei wszelkich w życiu, są bardzo, bardzo, ważne. Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

    1. Taniec samemu jest chyba nawet fajniejszy niż w parze – bardziej prawdziwy i spontaniczny… Mozolne uczenie się konkretnych kroków jest dla mnie mordęgą – przerabiałem i się z tego wyleczyłem… Taniec powinien być naturalny, a nie wyuczony… Każdy odczuwa muzykę i rytm inaczej – to w tańcu jest najpiękniejsze… Nikt nie tańczy źle – każdy tańczy jak czuje… Pozdrawiam.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s