(Co)roczny plan podboju Świata…

Wraz z kończącym się rokiem chcemy (po)zostawić za sobą to wszystko co nam w jego trakcie ciążyło… niepowodzenia, błędy, porażki, niewłaściwe decyzje, ale i prozaiczne aczkolwiek problematyczne nadmiarowe kilogramy… oczywiście najbardziej chcielibyśmy wyczyścić pamięć z sytuacji najtrudniejszych, a tym bardziej dramatycznych – wskrzeszając ludzi, którzy odeszli, stosując profilaktykę na każdej z płaszczyzn życia, na której pojawiły się osiągające często niebotyczne rozmiary problemy… poświęcając więcej czasu na intensywne „dmuchanie na zimno” gdy nakłania nas do tego „wewnętrzny głos” tudzież inna siła mniej lub bardziej (nie)czysta, a (nie)zauważalne przesłanki wskazują, że istnieje znaczne prawdopodobieństwo tego, że w pewnym aspekcie naszego żywota może pojawić się ból głowy związany z rozrośniętymi problemami… gdy już uporamy się z rokiem mijającym możemy mniej lub bardziej spokojnie zabrać się za tworzenie w głowie planu na rok następny będącym kolejnym rokiem naszego życia – najczęściej określanym mianem „Nowego”, a jak wiadomo wszyscy lubią nowości i ekscytację z nowościami związaną… Jaki masz plan na „Nowy Rok”…? To oczywiste – Podbije Świat! Zdobędę bilet na lot w jedną stronę na Marsa, wbije Biało-Czerwoną flagi na szczycie „Mount Everest-u”, skocze ze stratosfery, zanurkuje do rowu Mariańskiego, wynajdę lek na raka i zdobędę Nobla, a może jednak… poprzestanę na wizycie u fryzjera, uprzątnięciu pulpitu komputera i spotkaniu z Rodziną i Przyjaciółmi… Im szybciej zrozumiesz, że nie zdołasz zbawić Świata i osiągnąć niczego wielkiego tym większą masz szansę na szczęście wypływające z pozornie „normalnego życia” – nie żeby od razu zadowalać się szarą codziennością ale… znaczne prawdopodobieństwo pojawienia się depresyjnej frustracji jaka wypływa z niepowodzeń i bezsilności nakłonić nas powinna do rezygnacji ze zbyt ambitnych planów aby uniknąć destrukcyjnej siły chronicznego rozczarowania… Najważniejsze aby tylko nie było gorzej bo przecież źle nie jest…

Advertisements

5 uwag do wpisu “(Co)roczny plan podboju Świata…”

  1. Plany (czasami) się przydają… Odwagi nam (po)trzeba każdego dnia, a zwłaszcza w świetle przyszłości, która nas czeka… Bez marzeń nasze życie straciłoby bardzo ze swojej niezwykłości… Dziękuję i również tego życzę 🙂

    Lubię to

  2. 🙂 Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2016 🙂 Panie sąsiedzie z „bloga obok”.

    p.s. planować po cichu, to moja myśl. i działać, działać we właściwym momencie, z właściwą mocą i żyć, po prostu żyć… pięknie i mądrze, dokonując przemyślanych i trafnych wyborów. a na to co nas spotyka i na co nie mamy wpływu z ufnością przyjmować uznając, że z każdego doświadczenia mądrość ludzka się rodzi.

    Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s