Istnieje(My) tylko „tu i teraz”…

Paradoksalnie właśnie w tej ulotnej kruchości życia tkwi całe piękno naszej ziemskiej egzystencji… Pomimo buntu jaki wiecznie wystosowujemy wobec przemijania i nieuchronności zbliżającej się z każdym dniem śmierci to właśnie „ów” świadomość nieustannie przypomina nam o tym aby cieszyć się tym co „tu i teraz”…

Nie mamy nawet najmniejszej gwarancji, że będzie nam dane cieszyć się z dnia kolejnego, a mimo to nasze plany i marzenia wykraczają znacznie poza płaszczyzny czasu, których możemy być pewni… Śmierć i tak brutalnie wyrwie nas z „niezwykłego snu” jakim jest życie – mimo najszczerszych chęci i starań nie przegotujemy się odpowiednio na „tą chwilę”… Czasami, a może nawet bardzo często lub wręcz cały czas żyjemy tak jakby przemijanie i „odchodzenie” nas nie dotyczyło… Owszem słyszymy, czytamy, a niekiedy nawet jesteśmy świadkami odchodzenia innych ludzi lecz nawet nie rozpatrujemy „znikania” pod własnym kontem… Oczywiście nie chodzi o to aby się wiecznie umartwiać ale jednak będąc świadomym przemijania spoglądać na własne życie „inaczej”… Tak długo jak tu jesteśmy możemy się zaliczać do grona szczęśliwców, którym udaje się żyć (po)mimo czyhających wszędzie zagrożeń… Czasami chyba zbyt wiele od życia oczekujemy niepotrzebnie frustracją i złością swoje serce wypełniając… Bo czegoż więcej od życia poza samym życiem oczekiwać powinniśmy – wszystko inne jest „tylko” „dodatkiem”… Od życia oczekiwać możemy, a nawet powinniśmy lecz nie wolno nam zapominać o tym, że tak długo jak żyjemy jesteśmy zwycięzcami na „loterii życia” – możemy wszystko, a nie musimy nic… Żyć szybko, intensywnie i ciekawie, a jednocześnie nie umierać nigdy…

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Istnieje(My) tylko „tu i teraz”…”

  1. Nie możemy wszystkiego, choć na starcie wszystko wydaje się możliwe, i wiele, bardzo wiele musimy, czy tego chcemy, czy nie.
    Nie zawsze życie wydaje się najlepszym, co może nas spotkać, co może i powinno trwać, zwłaszcza gdy naprawdę bardzo cierpimy, męczymy się z powodu bólu i ciężkiej choroby, które nie chcą minąć. Wtedy życie wydaje się niekończącą się udręką, od której nie ma ucieczki, ale jest jeszcze wybawienie, te ostateczne.
    Śmierć nigdy nikogo nie powinna przerażać, choć na pewno przerażające mogą być jej okoliczności, bo jest nieuchronna i nieunikniona, a może i należałoby też rzec, że jest konieczna. Bo chyba jednak nie warto żyć do końca świata i o jeden dzień dłużej, choć jako hasło wypowiadane z uśmiechem na ustach brzmi to całkiem nieźle.
    Czytaj też „Życie i śmierć”
    http://szczerys.blog.pl/zycie-i-smierc/

    Lubię to

    1. Z każdym rokiem bardziej przekonujemy się jak wiele aspektów życia jest od nas niezależnych lecz mimo to wciąż się staramy tworząc plany i nie rezygnując z marzeń… Obowiązki (prze)różnego rodzaju są integralną częścią naszego życia – tylko dzięki dobremu nastawieniu mogą się okazać mniej uciążliwe… Generalnie podejście do tego co nas w ciągu życia spotyka wydaje się być kwestią kluczową… Koniec jest nieunikniony lecz tak długo jak żyjemy tak też długo mamy szansę doznawać nezwykłości ziemskiej egzystencji…

      Lubię to

  2. W związku z Twoją notką zaświtała mi w głowie świeża myśl, ale… żeby nie było tak prosto, zamieściłam ją u siebie. Teraz masz szansę, by choć na chwilę wyjść z TU 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s