Trzeba „coś” (po)czuć…

Nie trzeba ale… zdecydowanie się powinno aby żyć w pełni i pełnią tego co mianem życia zwykliśmy określać… Gdyby nasze życie sprowadzało się tylko do czystej egzystencji pozbawionej (od)czuć stałoby się „zwyczajną wegetacją” – straciłoby bardzo wiele na swojej niezwykłości, a może nawet głębszego sensu zostałoby pozbawione…

Czuć, trzeba „coś” czuć – miłość, szczęście, radość ale i nienawiść, smutek, a nawet ból… Nie jesteśmy maszynami abyśmy (od)czuć i emocji mogli być w pełni pozbawieni… Nawet psuć czasami się musimy abyśmy naprawić i poprawić się mogli…

Z wachlarza emocji i odczuć nie może(My) wybierać tylko co „smakowitszych kąsków”… życie to zestaw (prze)różnych emocji, uczuć i wrażeń – gdyby nie ta różnorodność, zmienność, a często znaczna płynność stanów emocjonalnych byłoby zdecydowanie nudno, a nudno być nie może – nie w naszym życiu, które tylko raz zdarzyć się mogło i właśnie „tu i teraz” się dzieje…

Aby coś poczuć, zobaczyć, czegoś doświadczyć… Aby życie niezmiennie smak miało, a i nawet to okazuje się dla nas często zbyt mało… I tak to już w naszej naturze jest, że wciąż więcej i więcej byśmy chcieli… Taki to już ludzkiego gatunku „wilczy apetyt”…

Wciąż nienasyceni i wiecznie życia głodni…

Reklamy

7 uwag do wpisu “Trzeba „coś” (po)czuć…”

  1. Mam duszę lamparcicy, „fejsbukowa zabawa” tak sobie dziś ustaliła. 🙂 Faktycznie, dziś musiałam wcielić się w tą rolę, musiałam ostro zareagować na zło, które zostało użyte wobec dziecka. Rzeczywiście w obronie swoich bliskich i pewnych ideałów, mogę bardzo szybko i sprawnie wejść w rolę drapieżników. Tak, ja, to nie tylko łagodność. Ja to harmonia pomiędzy tymi dwoma. Faktycznie, czucie, uczucie jest w naszym życiu ważne. Tak samo to co jest miłe jak to co jest niemiłe. Z tej zabawy, rano się ucieszyłam, bo zdania przy tym napisane były prawdziwe, jednak nie sądziłam, że w południe w tą rolę wejdę. Jedno jest pewne, warto było o to walczyć. Po wygranej walce, człowiek wie, że bardzo ważne jest, aby CZUĆ obie te fazy i strony osobowości ludzkiej. I każdą z nich umiejętnie i z sensem wykorzystywać. Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    1. Obrona bliskich ale również i własnych ideałów rządzi się swoimi prawami – w takich przypadkach jest jak na wojnie – zasady schodzą „na boczny tor”… O to co słuszne zawsze warto walczyć i to niezależnie od kosztów „ów” walki…
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  2. Najstarszniejsze co może spotkać dziecko w szkole, to nie dokuczliwość ze strony rówieśników, o nie. Najgorsza dla dziecka jest prawdziwa niechęć i wszelkie podłości ze strony nauczyciela. Inne dzieci, widząc to, dostają przyzwolenie, na krzywdzenie takiego dziecka. Masakra. Kolejny raz, byłam w tej sprawie w szkole i kolejny raz, nauczycielkę musiałam uświadomić, że krzywdzi moje dziecko. Kilku chłopców podniosło rękę na mojego syna, mój syn zaczął sue bronić, dał radę im trzem, ale poczuł się z tą akcją fatalnie (zaczęli się nad nim znęcac słowem, wyzwiskami) OCZYWISCIE nauczycielka wierzy w kłamstwa 3 chłopców a nie w to co mówi mój syn. Tak wygodniej, po co się starać o wyjaśnienie, skoro 3 mówi co im wygodnie I JEJ a 1 mówi jak było ALE NIE PASUJE DO JEJ IDEALNEGO WIZERUNKU. Dałam sobie z nią radę i dziś, ale to jest dla mnie przykre jak widzę, że nauczyciel to „kat i oprawca” a nie profesjonalny pedagog z klasą i pasją, jak widzę że wiedzę psychologiczną ma na poziomie ZERO. NIE ODPUSZCZĘ tego tematu, ani szkole, ani tej p.wychowawcy, ani tym bardziej dzieciom czy ich rodzicom. Może dzięki temu inne dzieci w tej klasie również skorzystają z tego co się stało. Przemoc fizyczna i psychiczną w szkole podstawowej to dla dziecka horror i koszmar w jednym. Mówię temu STOP. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. W szkołach dzieje się bardzo wiele zła – dzieci bywają bezwzględne lecz jeszcze gorzej gdy nie widzą tego nauczyciele… Zawód nauczyciela powinien być swoistego rodzaju misją i nie każdy do takiej roli się nadaje… Czasami, a może nawet bardzo często nauczyciele nie chcą widzieć niektórych sytuacji aby unikać problemów i zaangażowania w rozwiązywanie konfliktów pomiędzy dziećmi… Niestety naprawdę „dobrych nauczycieli” jest bardzo niewielu… Dziecko już od etapu szkoły boleśnie przekonuje się o braku sprawiedliwości i o tym, że są równi i równiejsi… Wielu ludzi przymyka na to oko co jest wielkim błędem – to jak przebiegały lata spędzone w szkole w zauważany sposób wpływa na dalsze życie… Nie można tolerować niesprawiedliwości… Zbyt wielu bagatelizuje to co i jak mówią dzieci o tym wszystkim co dzieje się w szkole… Dobrze, że interweniujesz – nikt tak jak rodzic nie zadba o dobro swojego dziecka… Powodzenia w tej kwestii życzę…
      Pozdrawiam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s