„Albo ekspresja albo depresja”…

Stwierdzenie zawarte w tytułu jest „myślą przewodnią” większości, a może nawet wszystkich psychoterapeutów…

Trudno się z sensem i znaczeniem tych słów nie zgodzić – popieram ów słowa w całej rozciągłości bo trudno ich sens podważyć…

Większość problemów związanych z (nie)radzeniem sobie z samym sobą i idąc dalej z otoczeniem, a zwłaszcza „istotami tego samego gatunku” związane jest z (nie)umiejętnością wyrzucania z siebie „złych emocji”…

Denerwować, a nawet frustrować może nas WSZYSTKO – tak dosłownie WSZYSTKO… od spraw błahych aż po (ma się rozumieć) rzeczy istotne, a nawet obiektywnie rzecz biorąc WIELKIE…

To co inni ludzie robią lub przeciwnie czego nie robią, a nawet to jak „coś” robią…

No i oczywiście co (naj)istotniejsze to jak my sami zabieramy się za to wszystko co „składa się na nasze życie”… To co powinniśmy, a z jakichś powodów odkładamy na później i to co robimy, a zdecydowanie nie powinniśmy w świetle konsekwencji, które tylko czekają aby nas dosięgnąć swoimi mackami…

Wyrzucać z siebie emocje – oczywiście zwłaszcza te złe ale… dobre również powinny ujrzeć światło dzienne – nie żeby od razu się chwalić, a raczej bardziej w subtelny sposób pokazywać Światu, że nasze życie jest wyjątkowe, a my sami „mamy się całkiem dobrze”…

Pewnym jest to, że tak często jak jest to tylko możliwe trzeba się oczyszczać ze „złych emocji” i pojawiających się złogów frustracji… aby zbyt długo nie kolekcjonować w sobie „tego co nam uwiera”…

Metod pozbywania się „gromadzonego ciężaru” jest bardzo wiele i każdy indywidualnie powinien sam dla siebie i dla własnych potrzeb wypracować swoją własną metodą, która okaże się właśnie dla niego samego skuteczna…

Free Your Mind…

 

Reklamy

16 uwag do wpisu “„Albo ekspresja albo depresja”…”

  1. Określenie granic chyba nie załatwi sprawy. Granice zatrzymują…Potrzebne są:
    * świadomość, refleks, wychwycenie i nazwanie naszych bolączek,
    *(współ)praca, odpowiedzialne (po)działanie… nie zawsze wiemy, nie zawsze potrafimy zneutralizować powstające czy zalegające w nas (złe) emocje…
    *technika – jak wyrzucić, by nie poranić innych, by nie zrobić krzywdy sobie…

    Lubię to

    1. To prawda – granice potrafią utrudniać kwestię radzenia sobie z problemami ale z jakiegoś powodu można ich wiele spotkać i to na każdym kroku…
      (Samo)świadomość to chyba podstawa zadowolenia z życia…
      O (współ)pracę bywa czasami trudno ale warto się starać ją nawiązywać i utrzymywać…
      Technika – nad nią pracujemy przez całe życie i chyba nigdy nie osiągniemy mistrzostwa chociażby z racji zmian, które zachodzą w otaczającej nas rzeczywistości, a co istotniejsze w nas samych…

      Lubię to

  2. Są i tacy, którzy każdego dnia… idą: krok po kroku i uważnie rozglądają się. PS. Zdecydowanie ekspresja, depresji mówimy dobranoc, z uśmiechem na twarzy 😉 miłego dnia

    Lubię to

      1. Tak, wszystkim którym ten stan się przydarzy, trzeba życzyć aby tak właśnie było. Wiara czyni cuda, a w tej sprawie to podstawa. Właśnie wróciłam z Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie. Słońca nie ma, jest szaro i smutno, ale na drzewach już są zielone listki, a za chwilę, zza chmur wyjdzie słońce i dzień za dniem, będzie już tylko, ciepłej i ciepłej. Tak myśli niech płyną, w stronę wiosennego zachwytu i bogactwa lata. Pozdrawiam 😉

        Lubię to

  3. Nic nie mówiąc, powiedział; jednym słowem: srali muchi będzie wiosna. Dmuchasz fabułę ale nigdy nie spotkałeś żadnej puenty 😢 Ech, widać masz nadmiar ekspresji w czasie długiej depresji.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s