(Po)etyka słów…

Poetycznie czy jednak etycznie…?

Nie zawsze etycznie lecz przynajmniej merytorycznie…? Czasami wypowiadamy słowa od tak, a nawet na wspak – porządku i logiki bywa, że w nich brakuje…

Wypadałoby aby było elastycznie i język, słowa, generalnie mowa wyrażała to co powiedzieć chciałaby głowa…

Nie zawsze w tej materii łatwe zadani przed nami stoi tudzież leży – nikt za nas mocnej niż my sami w to co powiedzieć chcemy nie uwierzy…

Do pisania się zabierając i plan na powstający tekst już w głowie mając… nie, nie zawsze tak to wygląda, a czasami we własne myśli tylko chwilowy wgląd mamy i czy poradzić sobie z tym zawsze zdołamy…

O czym to być miało…?

O słowach…

O ich poetyce bo z etyki zrezygnować by należało, a może i to jest za mało…?

Nie wszystko to co ludzie (s)tworzyli, tworzą i tworzyć będą jest etyczne… teoretycznie artysta piszący i słowem wojujący przestrzegać pewne zasady powinien lecz w praktyce to co i jak pisać będzie tylko od niego samego zależy i moc sprawcza wyłącznie do niego samego należy…

Kłania się „Kompleks Boga” mimo braku cech boskich każdy piszący, malujący, generalnie tworzący moc sprawczą kreacji rzeczywistości tudzież jej pseudo bezkształtnej i zasad pozbawionej struktury uzurpował sobie przywilej…

Te odklejone od rzeczywistości jednostki dla nie jednego człowieka stanowiące niepoddające się rozgryzieniu zagwozdki…

Gdy talent (współ)gra z pragnieniem, potrzebą i na życie pomysłem (po)zazdrościć żywota tym wszystkim, którzy nadając kształt własnym wizją tworzą to co i jak chcą krytykę traktując jedynie jako cichy szept tych wszystkich, którzy tylko zazdrością są karmieni…

I jak jest z tymi słowami…?

Odpowiedzialność na każdym ciąży, kto wypowiada jakiekolwiek kwestie… Teoretycznie tak jest lub też być powinno lecz… powiedzieć można wszystko, a wycofać się ze słów znacznie trudniej…

A czyny…? Po czynach ludzi poznajemy… W świetle tego wszystkiego co robią i jak żyją, a nie co mówią bo mowa mimo iż srebrem jest określana w swojej mocy sprawczej blado wypada gdy z czynem jest konfrontowana…

Nawoływać do miłości, a nie nienawiści oczywiście warto i tak czynić się powinno lecz zbyt mocno do słów przywiązywać się nie powinniśmy bo czy próbę czasu zawsze wytrzymać im się udaje…?

Wszyscy jesteśmy zaklęci w słowa jednocześnie unieruchomieni pajęczyną myśli…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s