(Nie)zdyscyplinowane słowa…

Dyscyplina – porządek, posłuszeństwo, subordynacja, samokontrola, „zasady regulujące sposób zachowania”…

Powyższe słowa opisują pojęcie „dyscyplina” – w teorii w przypadku dyscypliny tak być powinno…

Jest kilka wyjątków, w przypadku których o dyscyplinie zapomnieć możemy, a nawet (chyba) powinniśmy…

Zasady nie obowiązują na wojnie, w miłości i w trakcie „aktu twórczego”…

Wojna to oczywiście największe okropieństwo jakie ludzie innym ludziom zgotować mogą…

Miłość powinna być „czymś” pięknym, wyjątkowym i najcenniejszym w życiu lecz czasami i w jej przypadku analogii do wojny dostrzec można wiele – pojawiają się ofiary mimo iż nie dosłownie krwawe to jednak bardzo cierpiące…

No i jeszcze „akt twórczy” – w tym przypadku ogólnie pojęte pisanie bo o dyscyplinie lub też braku dyscypliny słów miała być mowa…

W przypadku „luźnych tekstów”, których kształt, charakter i konstrukcja nie jest zdeterminowana narzuconymi odgórnie wytycznymi dyscypliny być nie musi, a wręcz być jej nie powinno bo i po co ma piszącego cokolwiek ograniczać…

Dajmy na to blog-i bo i o blog-ach najczęściej jest tu mowa – nic dziwnego gdyż żywo mnie to dotyczy…

Bałagan i nie robienie sobie niczego z zasad… nie przejmowanie się błędami… pisanie sobie „od tak” dla frajdy, zabawy i pewnej satysfakcji…

Blog jest (chyba) najprzyjemniejszą formą pisania – nikt niczego narzucić człowiekowi nie może… zbyt rozrośnięte oczekiwania względem czytanego tekstu również należy „odłożyć na później”… jeżeli „coś” będzie „nie tak” to najwyżej dany tekst nie będzie czytany – jedynym ekwiwalentem „włożonego nakładu pracy” są wszelakiego rodzaju statystyki…

Oczywiście w przypadku blog-ów bywa różnie… firmowe, branżowe – „zarabiające” powinny charakteryzować się wysokim poziomem, a w efekcie rzetelnością…

„Coś za coś” – tak to już jest w tym naszym życiu…

Piszę sobie co chcę, jak chcę i kiedy chcę lub też nie piszę wcale – bo mogę… to luksus jaki daje mi brak sensu i celu przewodniego tego całego pisania…

Nie dopraszam się komentarzy, „lajków” i „wzmożonej aktywności osób czytających” – oczywiście to bardzo miłe gdy ktoś odniesie się do zamieszczonych słów i doceni to co zostało opublikowane ale… najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że nikt niczego nie musi – ja nie muszę w zdyscyplinowany sposób pisać, a czytający nie muszą pozytywnie na to co czytają reagować…

To chyba najwyższy poziom „wolności słowa” i niczym nie ograniczony „przepływ myśli”…

W skomercjalizowanych do granic możliwości czasach przydaje się chociażby chwila wytchnienia od bombardujących nas ze wszystkich stron reklam…

Nie wiem czym WordPress mi jakichś reklam na blog-a nie wrzuca – w końcu za bezpłatną możliwość prowadzenia bloga również trzeba pośrednio zapłacić ale… na to wpływu już nie mam…

„Niezdyscyplinowane myśli” i równie „niezdyscyplinowane słowa” to taka moja blog-owa mowa…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s