„Wypalenie zawodowe”

Czym jest „Wypalenie zawodowe”…?

Czym się charakteryzuje i objawia…?

Czy jest „realnym problemem” czy też może jest wymysłem tych wszystkich, którym pracować się (już) nie chce…?

Prawda jest taka, że większości pracować się nie chce, a może nawet wszystkim ale… nie wszyscy o tym dobitnie informują co nie znaczy, że stan „wypalenia zawodowego” podważam – tylko snuję swoje własne teoretyczne rozważania…

Każdy kiedyś snuł plany co by zrobił gdyby wygrał znaczną kwotę… większość chciałaby zrezygnować z wykonywanej pracy – to zdecydowanie daje do myślenia…

Niestety bardzo niewielu osobą udaje się robić zawodowo to co daje im satysfakcję, a jednocześnie „odpowiednie środki do życia”… Znaczna większość ludzi pracuje w ogólnie pojętych usługach, a czym się „one” charakteryzują wie każdy – zazwyczaj na tych stanowiskach idealnie nie jest…

A cała reszta również sile „wypaleniu zawodowemu” ulec może (po)mimo tego, że zawodowo „czymś” ciekawszym się zajmują…

To „choroba” doświadczająca nas od zawsze czy też może „plaga obecnych czasów”…?

Jesteśmy realnie i chronicznie zmęczeni…?

A może jednak w obecnych czasach zbyt wygodni i trochę rozleniwieni…?

Trudno jednoznacznie wyrokować zważywszy na różnice jakie istnieją pomiędzy życiami, które prowadzimy…

Są ludzie, którym wiele rzeczy przychodzi łatwo, a inni mozolnie przedzierają się przez „kolejne etapy życia” napotykając na liczne przeszkody…

Oczywistym jest to, że wszystkich zadowolić nigdy się nie uda… są ludzie wykonujący pracę „zwyczajną” i mało fascynującą, a mimo to są z niej zadowoleni… lecz są również tacy, którym pracy można tylko pozazdrościć, a wciąż na nią narzekają…

Często powtarzane słowa:

„Gdybyś był na moim miejscu”…

Problem w tym, że „nikt na naszym miejscu nie jest” i nie będzie, a co za tym idzie nawet nie warto się z innymi porównywać… Bo i po co…?

Można sobie „gdybać”:

Gdybym był dobrym informatykiem nie pracowałbym w sklepie tylko tworzył nowe aplikacje…

Gdybym był dobrym aktorem nie pracowałbym jako kelner tylko grał w „kasowych filmach” lub teatrze…

Gdybym miał talent pisałbym książki, a nie tworzył posty na bloga…

Każdy może sobie w nieskończoność „gdybać” ale… do niczego konstruktywnego to nie prowadzi…

Mimo to trzymając w dłoni los wpatrujemy się w ekran telewizora licząc na to, że może dzisiaj i może właśnie mi dopisze szczęście… i „gdybamy” sobie co byśmy zrobili z wygraną…

Po pierwsze i najważniejsze – „rzucili pracę”, która przyczyniła się do naszego „Wypalenia zawodowego”, a później… później się zobaczy… później będzie już tylko lepiej…

Reklamy

2 uwagi do wpisu “„Wypalenie zawodowe””

  1. Wiesz, wydaje mi się, że ta kwestia zaczyna się komplikować, gdy stajesz oko w oko z prawdziwymi zmorami życia. Dziećmi na utrzymaniu, kredytem, nienadążaniem z opłatami. Wtedy decyzja o zmianie pracy wydaje się być prawdziwą rewolucją. Drugą kwestią jest niekiedy konieczność przebranżowienia się, nabycia nowych umiejętności- a to i kosztuje, i sił witalnych często wymaga.. 😉

    Lubię to

    1. Oczywiście masz rację – nasze decyzje tudzież ich brak jest determinowany przez bardzo wiele czynników… odpowiedzialność za siebie i innych potrafi nas skutecznie powstrzymywać przez podejmowaniem decyzji obarczonych (znacznym) ryzykiem… mimo świadomości tego, że „kto nie ryzykuje, ten nie żyje” powstrzymujemy się – czasami to dobrze, a czasami… no cóż… nigdy się nie dowiemy – „co by było, gdyby…”

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s