Wspomnienia są (naj)cenniejsze…

„Mieć czy być”…?

„Mieć i być”, a co (naj)ważniejsze to… posiadając i będąc wciąż doświadczać, odczuwać, przeżywać i życie (w miarę możliwości najlepiej jak tylko potrafimy) wyżywać…

Co innego możemy w świetle ograniczonego i trudnego do oszacowania czasu jaki będziemy mieli do wykorzystania…(?)

Na przestrzeni czasu „dobra materialne” okazuje się nie mieć (aż tak) wielkiego znaczenia – dewaluują się ich wartość w przeciwieństwie do wspomnień, które pielęgnowane (po)zostają z nami na zawsze będąc jednocześnie skarbem najcenniejszym…

Przewijają się niekiedy opinie sprowadzające się do słów: „lepiej płakać w mercedesie niż w maluchu”…

Czyżby…?

Spoglądając na tak teoretyczną sytuację pod kontem ciężkiej pracy, a co się z nią nierozerwalnie łączy również poświęconym czasem na zdobywanie, gromadzenie i „dorabianie się” można mieć pewne wątpliwości…

„W życiu nie ma nic cenniejszego od czasu”, który płynie nieustannie i z pewnością „go” z biegiem mijających chwil nie przybywa…

Przysłowiowy mercedes okupiony 10-12 godzinnym dniem pracy, presją, stresem i co najistotniejsze brakiem czasu na inne aktywności życia – co gorsza te najprzyjemniejsze i dające najwięcej radości…

Czy spoglądając na tą kwestię pod tym kontem odpowiedź na pytanie, w którym aucie lepiej płakać jest wciąż aż tak oczywista…(?)

W ludziach jest jakaś dziwna potrzeba zdobywania, gromadzenia, ciągłej walki sprowadzającej się do tego aby być lepszym od innych…

Po co…?

Nawet najwspanialsza trumna nie pomieści tego co w życiu zdobędziemy…

„Nic ze sobą nie zabierzemy”…

„Światło i tak zgaśnie” – czy to w wielkim pałacu czy też w malutkiej kawalerce…

No dobrze, ale…

Przecież życie jakiś sens mieć musi…

Oczywiście, że tak – mieć musi lub przynajmniej powinno…

Tylko jeżeli jedynym sensem życia jest niepohamowane dążenie do zdobywania i gromadzenia – więcej, więcej i jeszcze więcej… to takie życie sensu większego chyba jest pozbawione…

Co na starość z „takiego życia” będziemy pamiętać…?

Ciągłą harówę, chroniczny stres i wieczny brak czasu na „prawdziwe życie”…(?)

To słaba wizja – lepiej jednak trochę (po)żyć i coś prze(żyć) niż mieć na koncie kilka cyferek więcej…

A tak jeszcze nawiązując do tego przysłowiowego mercedesa i malucha – po co nam 300 koni mechanicznych i 4 litry pojemności silnika… po co nam przyspieszenie rzędu 6 sekund do „stówy” jeżeli w mieście i tak w większości miejsc jest ograniczenie do 50 km/h…;)

No dobrze ale… za miastem można „przycisnąć”… teoretycznie tak ale… Ci, którzy harują niekiedy „ponad swoje siły” czasu na wakacje raczej nie mają… nawet gdyby mieli ku temu sposobność – „czas to pieniądz”, a co za tym idzie „szkoda czasu” przecież trzeba zdobywać aby mieć więcej – więcej niż inni…

To ciekawe, że niezależnie od tego ile ludzie mając to tylko nieliczni potrafią stwierdzić, że mają wystarczająco… dla większości zawsze jest za mało… i dla wielu zawsze jest coś nie tak jak być powinno…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s