(Każdy) chce być kimś innym…

Świadomi swoich wad i niedoskonałości chcielibyśmy pod jakimś względem (lub nawet wieloma względami) być kimś innym…

Upodobnić się do kogoś innego – innego niż my sami jesteśmy…

Z czego to wynika?

Związane jest to ze zbyt niskim „poczuciem własnej wartości”…?

A może to kwestia przesadzonych oczekiwań jakie mają względem nas inni…?

My również samych siebie nie oszczędzamy często spoglądając na siebie „krytycznym okiem” – nakręcamy się hiperbolizując własne wady i zwiększając rangę popełnianych błędów…

Chcemy być lepsi i jeszcze lepsi – „najlepsi z najlepszych”… Lecz prawdą jest to, że „nigdy nie będziemy tak dobrzy abyśmy lepsi być nie mogli”…

W pewnym stopniu zazdrościmy innym tego jacy są – zazdrościmy im tego czego nam samym brakuje…

A czego nam tak naprawdę brakuje…?

Spontaniczności – gdy się „ona” u nas nie pojawia zbyt często… lub przeciwnie poukładania i rozsądku gdy jesteśmy zbyt spontaniczni…

Zdecydowania gdy męczymy się ze swoim niezdecydowaniem…

Optymizmu i „radości życia” gdy nam jej (zbyt) często brakuje…

Zawsze nam czegoś brakuje i brakować będzie – dotyczy to zarówno sfery materialnej czyli tego co posiadać byśmy chcieli ale… również, a może zwłaszcza tego jacy chcielibyśmy być, a z jakiegoś powodu nie jesteśmy – często nawet bez konkretnego powodu lub też z wielu powodów, na które wpływa niezliczona liczba trudnych do sprecyzowania czynników – „samo życie”…

Zazdrość jest powszechnym odczuciem co nie znaczy, że ma wydźwięk zawsze negatywny… jeżeli już się pojawia to warto „ją” przekuć w „coś” pozytywnego – aby stała się czynnikiem inicjującym wprowadzanie w życie zmian i mobilizowała do „nieustannej pracy nad samym sobą”…

Co musi się wydarzyć abyśmy bez cienia wątpliwości potrafili stwierdzić, że jesteśmy „najlepszą wersją samych siebie”…?

Nie potrafimy jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie…

Gdy pojawiają się sukcesy, a nam udaje się osiągnąć wyznaczony samemu sobie cel przynajmniej przez jakiś czas widzimy swoje życie i samych siebie w przyjaźniejszych brawach… lecz „wszystko do czasu”… gdy tylko na horyzoncie pojawi się nowe wyzwanie, a jego osiągnięcie będzie sprawiało nam wiele problemów i momentalnie jak bumerang wrócą myśli krążące wokół tego, że ponownie jest „coś” nie tak jak być powinno, a my sami kolejny raz chcielibyśmy być kimś innym…

Kimś innym nigdy nie będziemy lecz możemy być najlepszą wersją samych siebie na jaką nas stać, na tym konkretnym etapie swojego życia…

Reklamy

12 uwag do wpisu “(Każdy) chce być kimś innym…”

  1. Nie wiem, jak odbierzesz to, co napiszę. Ale ponieważ nie potrafię być nikim innym niż ktoś, kim jestem, napiszę po prostu od siebie :-).

    Nigdy nie chciałam być kimś innym niż jestem. Bardzo siebie lubię. Cieszę się, że jestem, kim jestem, lubię swoje życie, choć nie zawsze było w nim różowo, co oceniam jedynie na plus, bo gdyby zawsze było w nim różowo, nie byłabym dziś tym, kim jestem, nie doceniłabym w swoim życiu tego, co w nim bardzo cenię, nie potrafiłabym siebie samej okreslić, zdefiniować, poznać w różnych sytuacjach i pod wpływem różnorodnych doświadczeń. Jestem przekonana, że bez tych trudnych nie potrafiłabym tak naprawdę powiedzieć o sobie, że wiem, kim jestem, a jedynie mogłabym wyobrażać sobie, jaka mogłabym być. Nie miałabym więc rzetelnych podstaw do tego, by siebie lubić. Nie ze wszystkiego, co mnie tworzyło dotychczas, w każdym momencie byłam dumna – ale mam chyba do siebie taki stosunek, jaki ma do swojego dziecka mądrze kochająca matka – wymagam, ale nie znęcam się na sobą i wybaczam sobie błędy pod warunkiem, że wyciągam z nich rozsądne wnioski i że czynią mnie one kimś lepszym niż przed ich popełnieniem, że wyciągam z nich nauki. Życie to szkoła bycia człowiekiem, ważne, by przechodzić sumiennie z klasy do klasy, nawet jeśli czasem złapie się jedynkę :-). Pocieszam się, kiedy mi ciężko, ale sobie nie schlebiam i nie rozpieszczam. Jestem świadoma swoich wad, ale także tego, że człowiek, żeby mógł być nazwany czlowiekiem – musi być ludzki, a więc ma wady – a może bardziej – słabości, bo wada to ocena innych, słabość – to to, co dostrzegamy w sobie i nad czym nadal możemy pracować, więc jest po co żyć :-). Ideały są jedynie do tego, by mieć do czego zmierzać, za czym podążać. W rzeczywistości więc nigdy nie powinniśmy uznawać, że jesteśmy idealni, bo to oznacza porzucenie drogi, koniec poszukiwań, rozwoju, nauki – a czym w takiej sytuacji byłoby nasze dalsze życie? Uznając, że jesteśmy idealni, powinniśmy się położyć i czekać na śmierć 🙂

    Nigdy nie chciałabym być kimś innym. Ale też – jestem pełna podziwu dla tych, od których nadal mogę się uczyć i od których mam czego się uczyć. To nadaje życiu sens.

    Mam więc wysokie poczucie własnej wartości. Nie wolno jednak wysokiego poczucia własnej wartości mylić z pychą, gnuśnością, przekonaniem o własnej wyższości nad innymi – to w odległej perspektywie, a ta któregoś dnia i tak się do nas zbliży – mści się na nas. Nasze poczucie własnej wartości powinno dotyczyć nas – oznaczać docenianie siebie, szacunek dla samego siebie, świadomość swoich praw i zobowiązań, przekonanie o tym, że podejmując starania, możemy wiele osiągnąć, a porzucając je – marnujemy własny potencjał, zdradzamy samych siebie.

    I chyba mogę powiedzieć uczciwie – nigdy nie spełniałam niczyich oczekiwań, jeśli nie były moimi własnymi oczekiwaniami względem siebie.

    Bo „prawdą jest to, że „nigdy nie będziemy tak dobrzy abyśmy lepsi być nie mogli”.

    Mam własny, bardzo dla mnie czytelny i stały system wartości. I to wierność temu systemowi wartości sprawia, że dobrze czuję się z sobą samą. I wierzę, że to właśnie na tym polega. Ktoś, kto mnie zna i kogo system wartości jest pokrewny mojemu, będzie się ze mną tym cieszył, będzie mnie podziwiał, a ja będę pełna podziwu dla niego i radości, że spotkałam pokrewną duszę. Ktoś, kogo system wartości jest odmienny od mojego, spojrzy na mnie krzywo i nie zobaczy przyczyny, dla której jestem z siebie dumna. Rozumiem to i akceptuję. Podobnie, ktoś, kto nie wierzy w siebie, może poczuć się niezręcznie wobec mojej pewności siebie, wyda mu się niedorzeczna i irytująca. Też to rozumiem i akceptuję. Każdemu wedle jego potrzeb. 🙂

    I może dlatego nikomu niczego nie zazdroszczę. Bo przy moim systemie wartości wszystko, co dla mnie cenne, mogę osiągnąć sama. Za wsparcie okazując wdzięczność, ale go nie oczekując. To, co jest zawsze w naszej mocy, daje nam poczucie spełnienia.

    W pewnym stopniu zazdrościmy innym tego jacy są – zazdrościmy im tego czego nam samym brakuje…

    Rzeczy materialne, tytuły, honory, przywileje, statusy i stanowiska mają to do siebie, że można nam je odebrać, możemy je utracić, możemy z nich zostać okradzeni i ich pozbawieni, można też uznać, że to, co osiągnęliśmy dotychczas, jest niczym w porównaniu z tym, co uzyskał nasz bliźni, a to marna miara naszego bogactwa. Natomiast to, jakim jesteśmy człowiekiem, jest tylko nasze, tego nam nikt nie odbierze. Uroda ciała przemija. Uroda duszy wzrasta i pięknieje do ostatniego dnia, a ma to do siebie także, że można się nią dzielić bez umiaru i nigdy nam jej nie zabraknie, że dzieląc się tym dobrem – jedynie je pomnażamy, bo to jedyne dobro, którego w miarę dzielenia go z innymi nam przybywa.

    Zakończę cytatem z Twojego wpisu: „Kimś innym nigdy nie będziemy lecz możemy być najlepszą wersją samych siebie na jaką nas stać, na tym konkretnym etapie swojego życia”. I z tym się w całości utożsamiam. :-).

    Dziękuję pięknie za stworzenie mi okazji do powiedzenia sobie, jak bardzo siebie kocham 🙂

    Polubienie

    1. To bardzo wartościowe i niezwykle dojrzałe podejście do życia i siebie samego – można tylko pozazdrościć i życzyć wszystkim aby, na którymś etapie życia każdemu udało się dojść do takich przemyśleń…

      Nawet trudno mi cokolwiek do Twojego komentarza dopisać bo podpisuję się pod nim obiema rękami…

      Czytając Twoje słowa dochodzę do wniosku, że jesteś osobą spełnioną i zadowoloną ze swojego życia, a przy tym mimo iż dojrzałą to wciąż otwartą na nieustanne poznawanie Świata i ludzi po nim drepczących…

      Empatia, wyrozumiałość, tolerancja względem innych, a przy tym samoświadomość i poczucie własnej wartości – to ideał, do którego zdecydowanie warto nieustannie dążyć…

      Uczymy się całe życie, a proces poznawanie siebie samego nigdy nie dobiega końca…

      Wszystko zaczyna się i kończy na nas samych – aby (po)kochać siebie i w tej miłości trwać całe życie… tylko kochając siebie samego możemy prawdziwie pokochać kogoś innego…

      Polubienie

      1. W związku z powyższym nasuwa mi się takie przemyślenie, że mówiąc komuś „p*dol się” w zasadzie życzymy mu całkiem dobrze, biorąc pod uwagę kochanie samego siebie 😀

        Polubienie

  2. Jesteście w mojej skromnej ocenie równie pozytywni :-). Ufając intuicji, czułam, że mogę zdobyć się na całkowitą szczerość i proszę – intuicja mnie nie zawodzi 🙂

    Polubienie

  3. Hmmm… jako ciekawska i wszędobylska mucha pofrunęłam sobie na zwiady na blog Ignormatyka i powiem tak: no jak moje córki nie wpadną, albo ktoś nie wrzuci na fejsie ciekawego tematu do pogadania, to mi książki zostają (te czytane i ta pisana). Biega sobie czasem człowiek po necie i choć wyczyta coś fajnego, to żeby tak w pakiecie i mądrze, i inteligentnie, i jakoś tak szczerze i od siebie dostać człowieka, co się za tym czymś fajnym ukrywa, to wcale łatwo nie jest, bo trzebaby najpierw zdjąć te warstewki strachu, uprzedzeń „ojej, a kto to mnie tak napada, może to jakiś zbój”, a tu proszę. Czytam sobie cicho Cyfrowoanalogowy, miło jakoś jest i klimatycznie, bo i Wrocław, który lubię, mieszkałam przez rok i mam nieustający ckliwy sentyment do miasta i ludzi, i człowiek jakiś taki spokojny i refleksyjny, i o tym, co mnie interesuje, gada, a okazuje się na dodatek, że komentuje u Niego ktoś równie interesujący, bloga super prowadzi. Mogę się co prawda najbardziej profesjonalnie zachwycać treściami, bo w zachwycaniu się jestem wyjątkowo dobra, a żeby się odnieść do tematów jak partner, to muszę najpierw pogrzebać, ale motywację mam, że hej. Dziękuję, Panowie, mam gdzie bywać i czuć się dobrze 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Blogi to swoistego rodzaju wyspy, a każda z ów wysp skrywa swoje tajemnice i odmienny klimat – warto je odkrywać poznając przy tym tych, którzy je tworzą i tych, którzy je odwiedzają… Budujemy mosty pomiędzy wyspami i dzięki nici porozumienia poznajemy się wzajemnie poszerzając własne horyzonty i spoglądając na różne tematy pod innym kontem… Ludzie są fascynującymi istotami… 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s