Czatując na czacie…

Obecnie ta forma komunikacji międzyludzkiej nie jest już (chyba) tak popularna jak to miało miejsce „kiedyś” – na etapie początku „szerszego dostępu do Internetu”…

Zachłystywaliśmy się możliwościami jakie oferował nam Internet – nie zdołają tego zrozumieć Ci wszyscy, dla których „wszędobylski dostęp do Internetu” jest czymś oczywistym i naturalnym jak oddychanie…

„Początki poznawania Internetu” wraz z możliwościami, które oferował sięgają jeszcze czasów, w których odwiedzało się „kafejki internetowe” – to nie do pomyślenia dla tych wszystkich, którzy dzięki „Smartfonom” dostęp do „sieci” mają zawsze i wszędzie…

Sam nie posiadając (jeszcze) dostępu do Internetu w domu odwiedzałem „kafejki internetowe” – możliwości jakie oferowała „sieć” były czymś niezwykłym – „były” bo obecnie nie robią na nikim większego wrażenia…

W czasach „kafejek internetowych” ale również i w późniejszych – gdy Internet pojawił się w domu poznawałem interesujące miejsca jakimi były „czaty” – były bo chyba już nie są – dawno nie sprawdzałem…

Setki, a może nawet tysiące rozmów z „obcymi ludźmi” – wydaje mi się, że w pewnym okresie byłem od tego w swoisty sposób uzależniony…

Czy żałuję…?

Nie…

Czy gdybym potrafił „cofnąć czas” to chciałbym to zmienić i omijać „te miejsca” szerokim łukiem…?

Zdecydowanie nie…

W tym miejscu zacytować wypadałoby tytuł filmu o Edith Piaf, którego tytuł dosadnie oddaje moje podejście do tamtego – „czasu minionego” – „Niczego nie żałuję”…

Dzięki czatą poznałem bardzo wielu ludzi… z większością tak poznanych ludzi utrzymywałem dłuższy lub krótszy kontakt „w sieci” ale… były również osoby, z którymi spotkałem się „w realu” – z kilkoma z nich spotykałem się wielokrotnie… gdyby nie „sieć” nigdy bym ich nie poznał… tym samym „czaty” wspominam mianem swoistego rodzaju przygody sprowadzającej się do tego co w życiu między ludźmi najważniejsze, a z pewnością najbardziej interesujące czyli rozmowy…

Ciekawe czy moda na „czaty” – „czatowanie” nadal istnieje…(?)

Przypuszczam, że „to już nie to” – żarłoczny monopolista w postaci Facebook-a zjadł wszystko – poupadało lub przynajmniej przestało być chętnie odwiedzanymi wiele portali, które kilka/kilkanaście lat temu były miejscami gdzie poznawali się, spotykali i wymieniali zainteresowaniami, opiniami ludzie, których interesowało „coś” co interesowało również innych…

„Każde pokolenie ma własny czas…

Każde pokolenie chce zmieniać Świat…

Każde pokolenie odejdzie w cień…

A nasze nie…(?)”

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Czatując na czacie…”

  1. A czy nie masz wrażenia, że kiedyś relacje internetowe były bardziej otwarte, ufniejsze, bardziej autentyczne? Prowadziłam blogi od 2004 roku. Za sprawą blogowania poznałam mnóstwo świetnych ludzi, z którymi zdarzało mi się spędzać spontanicznego Sylwestra, rozmawiać godzinami przez telefon, pisać dłuuuuugaśne listy, wymieniać się pocztą (tradycyjną) nagranymi płytkami z muzyką i książkami, umawiać gdzieś w trasie lub zapraszać do siebie na kilka dni. Autentycznie :-). Niektóre z tak zawartych znajomości przetrwały do dziś i przeniosły się na facebook, niektóre wygasły samoistnie, niektóre cichutko sobie trwają w postaci obecności na Linkedin. Kiedy wróciłam do blogowania po dziesięciu praktycznie latach (bo w okresie, kiedy z kimś byłam, powolutku moja aktywność zamierała), było już zupełnie inaczej. Najdelikatniej umując – powściągliwie lub przelotnie, ale czasem bywa nawet mało sympatycznie, hermetycznie, podejrzliwie, milcząco. Ja także ukryłam w końcu swoje blogi (co prawda nie ma na nich nic poza skrawkami mojej książki na jednym, które skwapliwie przenoszę do Worda i traktowaniem drugiego jako swoistego pamiętnika, czy też – zachwytnika, bo umieszczam na nim swoje muzyczne zachwyty, cytaty z książek, wspomnienia z koncertów, kina, teatru, wyłącznie po to, żeby wspomóc swoją pamięć), ale czułam się zupełnie inaczej niż kiedyś, w okresie czatowania i radosnego, entuzjastycznego i spontanicznego blogowania. Ty jesteś dosyć wyjątkowy, bardzo interaktywny, podejmujesz dialog – ale przyjrzyj się, to dziś wcale nie jest tak powszechne. Częściej obserwuję piszących i nie podejmujących rozmowy o tym, o czym piszą, przyczajonych gdzieś za ekranem swojego monitora czy laptopa. Ale owszem, są chlubne wyjątki, tylko na o wiele mniejszą skalę.

    Polubienie

    1. W pełni zgadzam się z Twoimi słowami – również dostrzegam zmieniający się charakter „Wirtualnego Świata”… Przeszedłem chyba podobną drogę do Twojej – „funkcjonuję” w internecie od wielu, wielu lat… już nawet nie pamiętam kiedy założyłem pierwszego bloga ale… dobrze pamiętam, że poprzedniego prowadziłem prawie 8 lat – do chwili w której platforma, na której istniał zrezygnowała z opcji blogowania… ten obecny istnieje stosunkowo krótko ale jest swoistego rodzaju kontynuacją poprzedniego/poprzednich…

      Ludzie obecnie żyją bardzo szybko – dotyczy to chyba wszystkich płaszczyzn życia… nasze życie stało się trochę „Fast food-owe” – wiele z relacji międzyludzkich stała się „płytkich” – znacznie płytszych niż miało to miejsce kiedyś… nie mamy na nic czasu, a bywa, że najzupełniej w świecie nam się nie chce – czytać, pisać, komentować, angażować w cokolwiek co wymaga od nas (zbyt wiele) wysiłku…

      Świat się zmienił, zmieniło się życie ale co najistotniejsze zmienili się ludzie – nastawieni na szybką informację i silniejsze bodźce – dużo, szybko i bez zbytniego zaangażowania… rzekomo jesteśmy wzrokowcami, a tak naprawdę moda na robienie i oglądanie zdjęć wszystkiego jest zwyczajnym pójściem na łatwiznę – mam na myśli to co jest publikowane na Facebook-u, który chcąc nie chcą ale jednak przyczynił się w pewnym stopniu do tego, że obecnie Świat internetu wygląda trochę inaczej niż kiedyś – czaty, blogi i wiele innych platform komunikacji zostało przejętych przez Facebook-a…

      Zapewne w pewnym stopniu nasz sentyment do „tamtych” czasów wynika również z tego, że to były początki, a „one” jak wiadomo zawsze są najbardziej fascynujące…

      Pocieszającym jest jednak to, że mimo upływu lat i zachodzących w ludziach zmian nadal można spotkać (nieliczne) osoby, którym się jednak wciąż chce robić coś więcej – osoby, które są wstanie poświęcić kilka chwil aby napisać, odpisać, skomentować i podyskutować…

      Serdecznie pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  2. Czaty były, są i będą, w tej postaci czy w innej. Bo ludzie lubią się komunikować. Ja do dziś używam starożytnego Gadu Gadu, chociaż aktywnych ludków mam tam może z pięciu. Tak naprawdę sama technologia nie ma wielkiego znaczenia, liczy się możliwość „pogadania”. A czy to będzie Messenger czy WhatsApp czy inne ICQ to już nie robi.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s