We wnętrzu Rodziny…

Nie ma Rodzin (nie) dysfunkcyjnych…

Wszyscy ludzie w mniejszym czy też większym stopniu ale jednak są na swój indywidualny sposób przynajmniej ździebko „rąbnięci”…

Przyzwyczajenia, natręctwa, (nie)porządek w głowie i w otoczeniu, (nie)kontrolowana spontaniczność, (nie)odpowiedzialność, poglądy, zachowania – można wymieniać w nieskończoność…

(Nad)odpowiedzialność lub przeciwnie zupełny brak odpowiedzialności, a „złoty środek” – „kontrolowana odpowiedzialność”…(?)

„Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?” – w świetle słów Albert-a Einstein-a wypadałoby zadać pytanie – Czy pedantyzm nie jest swoistego rodzaju dysfunkcją…?

Oczywiście bałaganiarstwo również, a może tym bardziej spełnia kryteria dysfunkcji…

Która z powyższych „dysfunkcji” jest „zdrowsza”…?

Obawiam się, że mniejszą udręką może okazywać się życie „bałaganiarza”… pedantyzm jest (chyba) męczący i w pewnym stopniu ograniczający mogącą się pojawić w bałaganie kreatywność, a z bardziej przyziemnych powodów – Kto lubi sprzątać…?

Czy jakikolwiek „prawdziwy artysta” w miejscu swojej pracy miał nieskazitelny porządek…? z dużą dozą prawdopodobieństwa wręcz graniczącą z pewnością przypuszczam, że jednak NIE…

(Nie)umiejętność rozmawiania ze sobą poszczególnych członków Rodziny – to dysfunkcja występująca bardzo często zwłaszcza gdy tematy są trudne, ciężkie, niewygodne i wiążą się z (silnymi) emocjami…

Przyzwyczajenia – każdy „je” posiada lecz nie każdy zdaje sobie z tego sprawę – dostrzegają „je” najczęściej ludzie nie będący nami samymi… przyzwyczajenia w skrajnych przypadkach również mogą się stać dysfunkcją…

Natręctwa to jaskrawy przykład naszej dysfunkcyjności – bywają przedziwne, często rozmijają się z logiką i większego sensu są pozbawione – są nasze i w związku z tym nam w pewnym stopniu bliskie…

Zbierając wszystko do „kupy” – wszystkich członków Rodziny wraz z tym wszystkim co składa się na to jacy są trudno mówić o „normalności” – to znaczy na swój sposób każda Rodzina jest „normalna” lecz jednocześnie „normalności” pozbawiona…

„Nikt nie gwarantował Ci, że „życie rodzinne” jest samą atrakcją”…

Można się bardzo kochać i być dla siebie bardzo bliskimi osobami lecz jednocześnie można wzajemnie się na siebie (bardzo) denerwować…

Rodzina nie jest najlepszym obrazem relacji międzyludzkich lecz jest najlepszym jaki został wymyślony – jaki powstaje i się w czasie rzeczywistym na naszych oczach tworzy…

Rodzina jest najważniejsza…(?)

Reklamy

2 uwagi do wpisu “We wnętrzu Rodziny…”

  1. U znajomej na drzwiach wisi tabliczka z napisem: „Friends welcome. Family on appointment only.” To chyba dość dobrze odzwierciedla stosunki wewnątrzrodzinne 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s