Nie czytaj tego tekstu…

Czy zabranianie lub przynajmniej sugestia aby „czegoś” nie robić jest skutecznym „wabikiem” skłaniającym ludzi aby się „czymś” zainteresować…?

„Zakazane piosenki” – mimo iż zakazane to jednak były potajemnie, gdzieś „w podziemiach” śpiewane…

„Zakazane książki” – były czytanie mimo iż trudny był do nich dostęp, a „one” same oficjalnie były zakazane…

Narkotyki – substancje nielegalne, a mimo to ludzie po „nie” sięgają i pomimo trudności są „je” wstanie zdobyć…

Prawo, przepisy, zakazy, nakazy – istnieją i teoretycznie według nich powinniśmy w społeczeństwie funkcjonować, a mimo to jak tylko można to bardzo wielu stara się „nagiąć prawo”, „obejść przepisy”, mniej lub bardziej delikatnie „złamać zakaz”, a nakazu (umyślnie) nie dostrzec…

Nie lubimy gdy nam się czegoś zabrania – nie lubimy również gdy nam się „coś” narzuca… chcemy sami (o wszystkim) decydować… lecz gdy zaczniemy się zastanawiać i teoretyzować o sytuacji, w której „wszyscy robią co chcą”, a prawa, przepisy, zakazy i nakazy nie istnieją szybko dojdziemy do wniosku, że na Świecie zapanowałby „wielki chaos”…

Czy tego realnie byśmy chcieli…?

Chyba jednak nie, a mimo to wciąż się buntujemy gdy „inni decydują za nas”…

Trudno o kompromis w tej kwestii – zawsze ktoś będzie niezadowolony…

Niezwykle prawdziwe i mające swoje odbicie w życiu są słowa:

„Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził…”

„I tak źle i tak niedobrze” – dogodzić nam jest trudno, a może w ogóle jest to niemożliwe…(?)

Nawiązując do kwestii kuszenia tym co zabronione i nielegalne może należałoby zabronić ludziom czytania książek aby czytać zaczęli…(?)

Uśmiechać się i cieszy życiem i z życia również by wypadało gdyby powyższe działało…(?)

Nie uśmiechaj się, nie uśmiechaj się bo uśmiechać się nie wolno…

Nie ciesz się z tego, że przyszła wiosna, a „za oknem” zrobiło się zielono…

Nie ciesz się ze słońca, które gościć coraz częściej na niebie zaczyna…

Życie nie jest piękne więc nie masz się z czego cieszyć…

Śpiew ptaków może Cię tylko (z)denerwować…

A tak poza tym „trzymajcie się, ludziska”

Szklanka do połowy już wyparowała ale… może uda się jeszcze do niej trochę dolać… 😉

Jeżeli powyższy post przeczytałeś/przeczytałaś (po)zostaw jakiś po sobie ślad bo chciałbym się przekonać czy taki zabieg z tytułem (za)działał… pewnie nie ale… (za)pytać zawsze można… 😉

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Nie czytaj tego tekstu…”

  1. Nie warto protestować dla samego protestowania, bo to jest niemądra postawa, taka „na złość babci odmrożę sobie uszy”. Ktoś, kto protestuje dla samego podkreślenia swojej niezależności i wolności, nie jest naprawdę wolnym człowiekiem – tkwi w pętach swojego przymusu pozostania niezależnym, często wyrządzając tym sobie krzywdę (lub innym). Nad każdym oczekiwaniem innych warto się zastanowić – czy i jeśli tak, to jaki to ma sens i znaczenie dla mnie. Już chyba gdzieś przytaczałam przykład. „Och, M., ty musisz być chyba nieszczęśliwa, tak sama w tym teatrze”. Czy muszę? No zastanówmy się nad tym, co mówi do mnie mama, oczekująca, że będę szczęśliwa w teatrze, będąc w nim z kimś, a muszę być nieszczęśliwa, będąc w nim sama. Myślę. Nie, nie czuję się nieszczęśliwa, będąc w teatrze sama. „Nie czuję się nieszczęśliwa, mamo”. „Nie wierzę”. „Nie musisz, mamuś, ważne, że ja jestem o tym przekonana”. „Ale może fajniej byłoby, gdybyś tam była z kimś” – próbuje jeszcze mama. „No to zależy, z kim. Jeśli z kimś fajnym, to ok, może tak, ale jeśli na siłę z kimś, bo z kimś lepiej niż samemu, to już nie”. Lub inny przykład, koleżanka z pracy, bardzo ją lubię: „No nie żartuj. Gdyby przelali Ci dodatkową pensję na konto, nie wierzę, że byś zwróciła na to uwagę pracodawcy i oddała sama pieniądze z własnej woli”. Patrzę i się dziwię. „Dlaczego tak sądzisz?” „Bo nikt by tego nie zrobił”. Ja bym zrobiła. Nie odczuwam przymusu robienia wszystkiego tak, jak robią to inni. I nie musisz mi wierzyć, ważne, że ja sobie sama wierzę :-).

    „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”. Kanta akurat czytać skończyłam, utożsamiam się 🙂

    Polubienie

    1. Poczucie szczęścia jest czymś niezwykle subiektywnym (po)mimo tego iż istnieją wartości uniwersalne to jednak każdy odbiera je na swój sposób… być z kimś aby tylko kogoś mieć nie ma większego sensu… można być samemu ze sobą, a mimo to nie być samotnym… przytoczony przez Ciebie przykład wizyty w teatrze – idąc na sztukę idziemy chłonąć to co jest nam przedstawiane, a inna osoba nie zwiększy ani nie zmniejszy wartości tego co oglądamy…
      Też miałbym „kaca moralnego” gdybym otrzymał więcej niż powinienem… również bym to zgłosił bo taka sytuacja generuje więcej problemów niż pożytku… po co człowiekowi pieniądze, które mi się nie należą… to tylko pieniądze – owszem przydają się ale… w świetle życia, przemijania i prawdziwych wartości nie mają większego znaczenia…
      Moralność jest w nas – każdy ma swoją własną, indywidualną…

      Polubienie

  2. Dla zasady nie czytuję wpisów opatrzonych tytułami w stylu „nie czytaj tego wpisu” 😉 Ale tu zrobiłem wyjątek, bo dopiero odkryłem tego bloga i się pracowicie przekopuję.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s