STRES – „Cichy zabójca”

„Żyjemy w chronicznym stresie” – w różny sposób się ów stres objawia ale… występuje zawsze i wszędzie – każdy „go” doświadcza…

Stres może dotyczyć i z pewnością dotyczy wszystkich płaszczyzn naszego życia – począwszy od stresu, którego doświadczają dzieci w szkole poprzez stres, którego doświadczają studenci, na stresie w pracy kończąc…

Lecz najdotkliwszy bo mający dla nas największe znaczenie jest stres pojawiający się w „relacjach międzyludzkich”…

Im bliższa jest nam dana osoba tym trudniejszy do udźwignięcia stres, który może się pojawić…

Z jednej strony generują „go” pojawiające się trudności w komunikacji z najbliższymi nam osobami – pojawiające się bo obu stronach odmienne oczekiwania, potrzeby i poglądy…

Lecz wszystko traci na swoim znaczeniu gdy pojawiają się „problemy zdrowotne” – dopiero w takich sytuacjach inne problemy bledną przestając mieć większe znaczenie…

Trudno podważyć słowa – „Zdrowie jest najważniejsze…”

Zawsze było, jest i będzie najważniejsze bo bez niego lub też gdy problemy się z nim pojawiają zaczynamy przewartościowywać swoje życie układając na nowo „hierarchię wartości”… Zdrowie nas i naszych najbliższych, a później… długo, długo nic… i dopiero reszta aspektów życia, którym często przesadnie nadajemy zbyt wysoką rangę…

Mamy w sobie pewną dozę „czarnowidztwa” – może nie zawsze ale jednak często tworzymy „czarne scenariusze” spodziewając się najgorszego – „stresujemy się na zapas”…

„Przejmowanie się na zapas” nie uchroni nas od problemów, a co za tym idzie stresu, który w ich towarzystwie się pojawia…

„Czarnowidztwo” podtrzymuje w nas niepotrzebny i z pewnością bardzo niezdrowy „stan chronicznego stresu”…

Optymiści są zdrowsi od pesymistów – podejście do życia i otaczającego nas Świata ma znaczenie – bardzo duże znaczenie…

Oczywiście trudno być optymistą gdy realnie dzieje się coś bardzo złego ale… chyba jednak warto pracować nad sobą aby powstrzymywać się przed „czarnowidztwem” i „przejmowaniem się na zapas”…

Jak „jest dobrze” to ciesz się z tego i nie zastanawiaj się zbyt długo nad tym kiedy i co złego może spotkać Ciebie i osoby Tobie najbliższe…

Żyjemy na kredyt, którego oprocentowanie jest najwyższe z możliwych lecz „czasu nam nikt nie (z)wróci”…

Problemami zajmujmy się dopiero w chwili gdy się pojawiają, a na zapas martwić się z pewnością nie warto…

Życie jest zdecydowanie zbyt krótkie aby wiecznie się czymś przejmować…

Reklamy

4 uwagi do wpisu “STRES – „Cichy zabójca””

  1. Martwić się na zapas nie warto, bo odbiera się samemu sobie radość z tego, że dziś jest dobrze. Kiedy jest dobrze, należy się po prostu cieszyć i o to dobro dbać i je pielęgnować. Ale martwienia się o najbliższych, tych, których kochamy, nie pozbędziemy się nawet jeśli jesteśmy mądrzy i jesteśmy optymistami. Często łapię się na tym, że martwię się o moich rodziców. Z jednej strony cieszy mnie to, że są nadal sprawni umysłowo (to najważniejsze, bo to znaczy, że kiedy dotyka ich jakaś niesprawność fizyczna, potrafią się nadal zatroszczyć o siebie samych i siebie nawzajem i tę niepełnosprawność fizyczną wystarczająco szybko wyłapać, by się nią zająć), ale z drugiej – wiem, że są w podeszłym wieku i dopóki mają siebie nawzajem, mieszkając ode mnie na tyle daleko, że nie wpadnę do nich codziennie i nie sprawdzę, czy wszystko jest ok, to jeszcze jestem w miarę spokojna, ale jeśli pewnego dnia (co jest nieuniknione) jednego zabraknie, to będę się martwić na zapas i już, nie uniknę tego, bo mama nie da się przekonać, że powinni się przenieść gdzieś bliżej. I ja się w sumie nie dziwię, ma tam przyjaciółki, swoje życie, nie naciskam, więc wiem, że będę się pewnego dnia martwić bardziej. Ot, takie życie.

    Polubienie

    1. Jeżeli chodzi o Rodzinę to rzeczywiście od stresu, obaw i martwienia się nie uciekniemy – to ceną jaką płacimy za bliskość z osobami, które są nam najbliższe i najważniejsze… każdy wiek ma swoje prawa i niestety im bardziej podeszły tym więcej problemów zdrowotnych – nie na wszystko mamy wpływ, a odchodzenie najbliższych jest wpisane w nasze życie… trudno się z tym pogodzić ale… taka jest natura i specyfika naszego życia… cieszmy się więc gdy jest dobrze, a tym bardziej cieszmy się z tego, że w naszym życiu obecne są osoby nam najbliższe…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s