To tylko koniec Świata…

Wyszukujesz sobie połączenia lotniczego i po załatwieniu wszystkich formalności wsiadasz do samolotu, a po pewnym czasie (w zależności od obranego punktu docelowego) wysiadasz z samolotu w miejscu, które realnie może być dla Ciebie „końcem Świata”…

W obecnych czasach podróżowanie jest niezwykle proste – pomijając oczywiście „kwestie finansowe”, które (niekiedy) bywają przeszkodą… lecz bywa, że ów przeszkoda jest przez nas sztucznie tworzona będąc skutkiem ubocznym „naszych własnych decyzji”…

Hipotetyczna, a często realna wypowiedź: „Ale Ci zazdroszczę, że jedziesz/lecisz tam lub gdzieś indziej – też bym chciał/chciała ale… mnie na to nie stać…” no właśnie… są ludzie, których nie stać na podróżowanie – oczywiście wielu ma „realne problemy finansowe” lecz są również i tacy, którzy mimo iż pracują, zarabiają to „wiecznie pieniędzy na nic nie mają”… no cóż… ciągłe odświeżanie szafy ubraniowej, nieustannie wymieniany sprzęt elektroniczny i częste „jadanie na mieście” w efekcie może doprowadzić do „chronicznej pustki w portfelu”…

Są ludzie, którzy podróżują, „zwiedzając Świat” za przysłowiowe grosze wyszukując okazji i oszczędzając na tym co jest im zbędne… można…? zapewne można… gdybyśmy przeanalizowali swoje nie zawsze sensowne tudzież nie zawsze uzasadnione wydatki to moglibyśmy dojść do wniosku, że nas również byłoby stać na podróżowanie – oczywiście zakładając, że potrafilibyśmy z czegoś zrezygnować – najczęściej nie chcemy… Bo i po co…?

Nałogowy palacz potrafi rocznie wydać więcej pieniędzy na papierosy niż kosztowałby go wyjazd do jakiegoś egzotycznego miejsca „na końcu Świata” – to zdecydowanie daje do myślenia…

„Życie to sztuka wyboru” – bardzo trudna sztuka…

Przysłowiowy „Koniec Świata” nas fascynuje i zachęca do podróżowania ale… tak naprawdę „żyjemy lokalnie” – w miejscu, w którym jest „nasz dom”, Rodzina, Przyjaciele i praca…

Przyjemnie jest czasami „oderwać się od codzienności” lecz to tylko epizody…

„Wszędzie dobrze, gdzie nas niema…” (?)

A może prawda jest zgoła odmienna… najlepiej jest „tutaj” i „teraz”… a „gdzieś tam”, na końcu Świata jest… tylko inaczej – co nie znaczy, że lepiej…

„Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej…” (?)

Ze skrajności w skrajność popadać (raczej) nie warto co nie zmienia faktu, że w domu rzeczywiście powinno być nam najlepiej…

„Koniec Świata” – to tylko koniec Świata…

Ten prawdziwy i mający największą wartość, a tym samym znaczenie jest „tu i teraz” – jest „tam gdzie my”, a my najczęściej jesteśmy właśnie „TU”… 🙂

Advertisements

4 uwagi do wpisu “To tylko koniec Świata…”

  1. Hmmm… sporo w tym racji, ja mam swoje siedem grzechów głównych: 1) palę, 2) lubię dobre wino w weekend, nie za dychę, 3) mam czasem garderobianą słabość, 4) ulegam pokusom kulinarnym, 5) książki, 6) książki, 7) książki. A podróżować bardzo lubię, więc z pierwszych czterech grzechów pewnie bym się łatwo mogła wyleczyć na rzecz jednego fajnego wyjazdu rocznie, ale z pozostałych trzech nie :-). I nie z koncertów. I nie z dobrego teatru. I czasem film ukochany na płytce kupię, no! Ale ja się tak serio to już mocno w ostatnich czasach najeździłam, więc teraz sobie od jeżdżenia odetchnę, a później do niego wrócę, jak przestanę być już taką zasiedziałą stałką nudzącą się przy sztaludze i wałęsającą się bez celu po targu staroci lub z psem po bezcelu 🙂

    Lubię

    1. „Trzeba mieć coś od życia”, a tym samym ze wszystkiego rezygnować nie można, a przynajmniej się nie powinno bo życie jest (zdecydowanie) za krótkie aby sobie (wiecznie) czegoś odmawiać…

      „Życie na walizkach” również nie jest do pozazdroszczenia – niby ciekawie poznawać Świat ale… przyjemnie jest „zagrzać miejsce” w konkretnej lokalizacji…

      Muzyka, filmy, teatr no i oczywiście książki – jak wiele straciłoby nasze życie bez przejawów kultury i sztuki, do której mamy nieograniczony dostęp… dzięki książką podróżujemy i to do miejsc, do których w realnym życiu nigdy byśmy nie dotarli… nieistniejące Światy i nieistniejące życie, którego jesteśmy świadkiem, a nawet uczestnikiem dzięki możliwością jakie oferuje nam wyobraźnia…

      Wszelakiego rodzaju „targi staroci”, bazarki i placyki są „innym Światem”, którego nie doświadczy ten kto ogranicza się do bezdusznych i pozbawionych klimatu centrów handlowych…

      Targi książki to rzeczywiście okoliczność, w której ciężko powstrzymać się przed wyjęciem portfela ale… przyznam, że nie mniejsza, a chyba nawet większą satysfakcję, a nawet radość dawało mi odwiedzanie bibliotek i przeszukiwanie półek z pozycjami, które zostały wycofane z oferty bibliotecznej, a można je (od)kupić za przysłowiowe grosze… chyba większość zalegających na moich półkach pozycji pochodzi właśnie z takiego źródła…

      Lubię

      1. Nie pomyślałabym o tym „w tę stronę”. Mam obok domu dwie biblioteki, w których w pewnym momencie byłam częstym gościem, ale pracując w godzinach utrudniających mi dotarcie do biblioteki w godzinach jej funkcjonowania, podpadałam z terminami oddania, ponadto w pewnym momencie miałam wrażenie, że przeczytałam już w nich wszystko, co mnie interesowało :-). Mając półki pełne książek, myślałam czasem o tym, żeby oddać do biblioteki część swoich, do których nie czuję się emocjonalnie przywiązana, ale o tym, żeby od nich odkupić książki lub przykładowo wymienić się, nie pomyślałam. No to pomyślę, dziękuję :-). A wracając do podróży, wiesz, teraz już jestem dorosła na tyle, że czasem sobie myślę, że tak ja Cejrowski to już bym nie postąpiła (no wiesz, sprzedać lodówkę, wyruszyć w świat), ale gdybym dziś miała zdecydować, co chciałabym w życiu robić, tak bardzo świadomie, to prawdę mówiąc bardzo bym chciała podróżować pisząc. Niekoniecznie tak, jak Cejrowski i niekoniecznie pisząc o tym, o czym pisze on. O wiele bliższe jest mi pisanie Nootebooma, coś na pograniczu wędrówki i magicznej powieści, jego książki to cudowny przewodnik, chciałabym się kiedyś jeszcze wybrać do Hiszpanii z jego „Drogami do Santiago”, a także w wędrówkę po Hiszpanii i innych krajach tropem spisanym w Hotelu Nomadów. Obydwie książki zresztą z czystym sumieniem bardzo Ci polecam, jeśli jeszcze ich nie czytałeś :-). Uważam, że super jest pracować łącząc z pracę z tym, co się kocha i mój świadomy wybór zawodowego życia byłby właśnie taki, gdybym oczywiście jakieś trzydzieści lat temu była tak świadoma tego, co chcę robić w życiu.

        Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s