„Wena twórcza”

„Wena twórcza” – to brzmi dumnie… zwłaszcza gdy się pojawia, zjawia i nas obezwładnia…

A gdy „jej” nie ma…?

No cóż… trzeba (po)czekać, a po pewnym czasie czekania można poczekać jeszcze trochę – aż do skutku…

Czyli jak długo…?

Czasami krócej, a w innym przypadku dłużej – to oczywiste…

A co w sytuacji gdy doczekać się „jej” nie możemy…?

Jesteśmy (bardzo) niecierpliwi i z czekaniem miewamy (pewien) problem…

Trudno – takie jest życie, a my sami nie jesteśmy robotami tudzież komputerami, które można (za)programować na czekanie, a tym bardziej konstruktywne i bezawaryjne działanie…

Nie działamy zgodnie z narzuconym nam „algorytmem działania”…

Jest (jeszcze) inne wyjście… „Weny twórczej” można (po)szukać…

Ale gdzie…?

W innych ludziach…?

W tym wszystkim co nas otacza…?

A może w samym sobie…?

To brzmi najrozsądniej ale czy najłatwiej…?

Od czego zacząć…?

„…wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście, ważne pytanie: co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.”

Nie no to jest „Proste jak konstrukcja cepa”… więc nie rozumiem – Dlaczego ludzie się tak w swoim życiu miotają…?

„Wena twórcza” – energia, iluminacja, inspiracja, natchnienie, objawienie, ogień, olśnienie, ożywienie twórcze, pasja, podnieta, zapał, żar, poryw, trans, zryw twórczy, inwencja twórcza…

Wszystko już wiem… pora chwilę poczekać ewentualnie po kilku chwilach czekania (po)szukać…

Znajdę bo każdy znajduje…(?)

„Tryb podboju Świata” oficjalnie uważam za aktywowany…

Niech „Wena twórcza” będzie z Wami…

Ps. A może „Wena twórcza” jest przereklamowana…? Czy my „jej” tak naprawdę do życia potrzebujemy…? Dla „jednostek” jest niczym tlen ale… dla „mas” może jest tylko i wyłącznie mącącym w głowie balastem…?

Reklamy

6 uwag do wpisu “„Wena twórcza””

  1. Najgorzej, jak dopada w zatłoczonym metrze, tak zatłoczonym, że nie ma jak zapisać tego, co po głowie chodzi :-). Pewnie, że poczekać. I pewnie, że ją pobudzać. Muzyką, sztuką, literaturą, przypadkowymi rozmowami w firmowej kuchni, spacerem w pięknych okolicznościach przyrody, filiżanką pysznej herbaty, lekturą blogów też można 🙂

    Polubienie

    1. Potrafi pojawić się w najmniej oczekiwanym miejscu, a często również i czasie… najgorsze, że gdy myśli człowiek nie uwieczni to ulatują bezpowrotnie… wszelakiego rodzaju sztuka zdecydowanie „jej” sprzyja ale… niestety przepisu uniwersalnego nie ma…

      Polubienie

  2. Jeden znajomy pisarz (ex-dziennikarz) tłumaczył mi kiedyś, że wena weną, a jak trzeba pisać to się siada na dupie i pisze. Wystarczy spojrzeć za okno albo na blat, albo szybko przeskanować w głowie kilka ostatnich dni z życia – i zawsze się coś znajdzie do opisania. Potem już tylko kwestia opier*lenia takiego fabularnego szkieletu mięchem fleksyjno-składniowym i artykuł / wpis gotowy 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s