Blog – Poligon doświadczalny…

Może nie każdy blog ale… mój z pewnością i to z założenia jest swoistego rodzaju „poligonem doświadczalnym”…

Nieustanne „eksperymenty na żywym organizmie” jakimi są słowa wchodzące w interakcję z myślami – to (chyba) podstawa „blogowania”…

„Język jest żywy” – zmienia się, ewoluuje, rozwija ale… czasami również potrafi się uwstecznić…

„Makaronizmy” – wtrącenia, zapożyczone z innych języków lecz również prężny rozwój „słowotwórstwa” – gdyby przeanalizować język – to jak ludzie rozmawiali i pisali kilkadziesiąt lat temu w stosunku do „języka współczesnego” doszlibyśmy do wniosku, że mimo iż nadal mówimy po polsku to jednak inaczej – możliwe, że cofając się w czasie moglibyśmy nie być do końca prawidłowo zrozumiani…

„Jakie czasy taki język” – rozwój cywilizacji wymusił zmiany – pojawienie się nowych słów opisujących nowo powstałe „zdobycze cywilizacji”…

A poza tym zazwyczaj już nam się nie chce „ładnie mówić”…

„Język literacki” – Po co to komu…? Na co…? Komu to jest potrzebne…?

Już chyba nawet piszący od „języka literackiego” powoli odchodzą – czytelnik oczekuje czegoś innego – „języka żywego”, zmieniającego się i dostosowującego do współczesnych czasów…

„Dziwaczne twory językowe” chyba już przestały kogokolwiek dziwić…

A co z tym „poligonem doświadczalnym”…?

No więc – nie zaczyna się od „więc” ale ja mogę więc zaczynam…

Docierają do nas bodźce przeróżnego charakteru i oddziałują na poszczególne zmysły, a w ich efekcie pojawiają się refleksje, myśli, następuje faktów łączenie i na końcu tych „naczyń połączonych” pojawia się (dajmy na to) potrzeba wyrażenia tego co nasz mózg przetworzył…

No i…?

No i fajnie…

Bywa, że pojawia się w nas (sztuczne) przeświadczenie, że to co i jak myślimy jest w jakimś stopniu rewolucyjne, oryginalne, a tym samym ciekawe i czujemy się w obowiązku aby się „tym” z innymi podzielić…

No i…?

No i zakładamy bloga…

A później…?

A później jakoś to będzie…

„W otchłani wirtualnego Świata” jest niezliczona liczba blogów, które nie wytrzymały „próby czasu” – autorom brakowało konsekwencji, cierpliwości, skrupulatności, pomysłów, inspiracji, a najzupełniej w świecie „przestało im się chcieć”… no i kończyli, kończą i kończyć będą „blogowanie” tak szybko jak „je” zaczęli… wszystko kiedyś się kończy…

Chyba każdy (wciąż) prowadzący bloga miewał wątpliwości i zastanawiał się na tym aby (za)kończyć… jednak są osoby, których wciąż „coś” w tym Świecie trzyma…

Motywacje są (prze)różne…

Pomijając już sytuacje, w których „blog stał się sposobem na życia” – w niektórych przypadkach generując zysk gwarantujące utrzymanie – motywację w takim przypadku łatwo zrozumieć…

A wszyscy inni…?

Muszą czerpać z tego jakąś przyjemność ewentualnie satysfakcję i przyjemność…

„Nikt nikogo na siłę tu nie trzyma” – dotyczy to zarówno piszących jak i czytających…

Sytuacja najidealniejsza z idealnych – „możemy ale nie musimy”…

No i fajnie…

Ps. Mam świadomość tego, że z moim blogiem macie pewien problem – nigdy nie wiecie o czym będą pisał, a i jakość tego co się pojawia przybiera postać sinusoidy…

„Jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego” – „Jeśli coś jest o wszystkim to jest o niczym”…

No i fajnie…?

Chyba jednak nie do końca…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s