Kij w mrowisko, kij w oko…

Czy aby wywołać dyskusję trzeba posunąć się do wypowiedzenia jakiejś „kontrowersyjnej opinii”…?

Aby zainicjować polemikę musimy stanąć w kontrze do poglądów jakie (re)prezentuje nasz rozmówca…

Potakując sobie i stwierdzając, że ktoś ma rację możemy się jedynie do siebie pouśmiechać uznając, że podobnie, a może nawet tak samo spoglądamy na Świat, a nasze podejście do życia jest zbieżne…

Do czego to prowadzi…?

Do niczego interesującego – stagnacja ewentualnie nuda…

Oczywiście wolimy się otaczać ludźmi podobnymi do nas samych ale… „nasz rozwój” i „poszerzanie horyzontów myślowych” następuje głównie w sytuacjach, w których nasze poglądy się polaryzują, a wymiana opinii sprowadza się do interakcji pomiędzy argumentami…

Najgorsze jest to, że w przypadku dialogu prowadzonego pomiędzy różniącymi się pod jakimś względem ludźmi pojawiają się emocje – bardzo często nacechowane agresją, która to wyklucza „wartość dodaną” jaka powinna być zyskiem dyskutujących osób…

Różnimy się, powinniśmy się różnić – to dobrze, że się różnimy…

Występujące pomiędzy nami różnice sprawiają, że jesteśmy dla siebie ciekawi – możemy się od siebie czegoś nauczyć, spojrzeć na różne kwestie pod innym kontem – z perspektywy innego człowieka…

Czy aby uciec ze stagnacji i operowania utartymi frazesami jesteśmy zmuszeni „włożyć przysłowiowy kij w mrowisko”…?

Może nie zawsze ale… często to jedyne rozwiązanie…

Zapytać się można – Po co…?

Aby „coś” się działo…

Aby zainicjować w innej osobie „intensywniejsze procesy myślowe”…

Aby „otworzyć komuś oczy”…

Aby przynajmniej na chwilę wyrwać kogoś z bezpiecznej aczkolwiek mało fascynującej codzienności…

Codzienność jest dobra podobnie jak rutyna – lubimy przewidywalność, czujemy się w takiej sytuacji bezpiecznie ale… jednocześnie gdy niewiele się dzieje lub też to co się dzieje jest „do bólu przewidywalne” zaczyna nas to w pewnym stopniu męczyć…

Uciekamy do świata książek, filmów, przedstawień teatralnych – potrzebujemy odmiany, sytuacji, w których dzieje się „coś” innego od tego co znamy na co dzień…

Dynamik, chaos, emocjonalna burza – to nas przyciąga i interesuje lecz w swoim życiu w miarę możliwości chcemy tego unikać… wolimy przycupnąć sobie z boczku i się przyglądać, utożsamiając się z jednym lub kilkoma bohaterami tego czego jesteśmy świadkiem – widzem…

Od nas samych wara, a u innych niech się dzieje bo tak jest ciekawiej – jest o czym rozmawiać, jest co komentować…

Tak chyba już mamy…(?)

Patologia, „dysfunkcyjny związek”, „chora Rodzina”, ten tamten lub oni są nienormalni – jak łatwo przychodzi nam ocenianie innych ludzi…

Wolimy oceniać innych niż spojrzeć krytycznie na siebie i swoich najbliższych – możemy być bardziej niż pewni, że u nas również nie jest perfekcyjnie, a to, że tego nie dostrzegamy wynika tylko i wyłącznie z braku obiektywizmu i zapędów do idealizowania siebie samego i osób nam bliskich…

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Kij w mrowisko, kij w oko…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s