A gdybym był…

„Gdybologia stosowana” bywa czasami wykorzystywana przez każdego… „gdybamy sobie” analizując dalszą ale… również i bliższą przeszłość…

Zastanawiamy się „co by było gdyby” – tworzymy alternatywne scenariusze sytuacji, które miały miejsce…

Podjęte przez nas decyzje również podlegają niekiedy wnikliwej analizie… każda podejmowana przez nas decyzja niesie za sobą „jakieś” konsekwencje – zazwyczaj mamy tego świadomość, a mimo to nie zawsze udaje nam się przewidzieć skutki naszych zachowań…

Lecz nawet najbardziej ostrożni, roztropni i w swoim zachowaniu dojrzali nigdy w pełni nie ustrzeżemy się błędów – popełnianie błędów wpisane jest w nasze życie – to banalne ale jak bardzo prawdziwe…

Kim jesteś, a kim chciałbyś być…?

To kolejna kwestia, nad którą czasami się zastanawiamy…

Mieliśmy i mamy ambitne plany, które niestety nie zawsze udało nam się i udaje zrealizować… życie bardzo boleśnie potrafi wszystko (z)weryfikować… z wiekiem nabieramy „pokory względem życia” lecz w pełni nigdy nie wyzbędziemy się tej odrobiny „buntu wobec życia”, które to rzucać nam potrafi pod nogi pokaźnych rozmiarów kłody…

To kim i jacy jesteśmy wydaje się być wypadkową tego jacy być chcieliśmy i tego wszystkiego co wpłynęło na nas „w ciągu dotychczasowego życia”…

Ambicje, plany, marzenia ale… również przypadki, wypadki, szczęścia brak lub też jego się pojawianie…

„Determinizm środowiskowy” również odgrywa bardzo istotną rolę w kształtowaniu każdego człowieka lecz jednak nie jest jedyną „mocą sprawczą”…

Czy „gdybanie” w kontekście życia i tego jacy moglibyśmy być ma jakikolwiek sens…?

Trudno jednoznacznie stwierdzić lecz mimo braku pewności gdybać nie przestajemy i zapewne gdybać wciąż będziemy niezależnie od wszystkiego…

„Gdybanie” jest zapisane w naszym DNA…

Reklamy

2 uwagi do wpisu “A gdybym był…”

  1. Być może coś ze mną jest nie tak, skoro najbardziej chcę być samą sobą? 🙂
    Wiesz, od dzieciństwa mam problem z automatycznym uznawaniem autorytetów- autorytetu władzy, autorytetu stanu posiadania, autorytetu stanowiska, autorytetu pełnionej funkcji, autorytetu pochodzenia, autorytetu przynależności do określonej grupy społecznej, autorytetu urodzenia w konkretnym kraju czy przynależności do danego narodu. A to chyba sprawia, że generalnie nie żałuję, że jestem kim jestem, bo nie porównuję się do innych. Ale miałam w swoim życiu taki krótki moment, kiedy nie tyle chciałam być kimś innym, ile czułam, że to, co przeżywam, nie jest moim życiem. To w mojej ocenie wynikało z faktu, że źle ustawiłam sobie w tamtym czasie źródło poczucia szczęścia – upatrywałam go w czyjejś akceptacji i niestety, choć człowiek z pozoru (a może po części, tak chyba jest bardziej uczciwie) był miły, ale też nigdy, cokolwiek bym nie zrobiła, nie spotykałam się ani z jego zachwytem, ani z pełną akceptacją, a kiedy jedno zrobiłam tak, jak sądziłam, że zrobię mu tym przyjemność (np. rzuciłam palenie), to okazywało się, że to miało istotne wady (bo jednocześnie przytyłam) i generalnie – jakby się człowiek nie odwrócił, to „dupa zawsze była z tyłu”. I w pewnym momencie, już po rozstaniu (czy też po zostaniu porzuconą jako wiecznie niedoskonała) zrozumiałam, że gdzieś chyba dlatego czułam, że nie przeżywam swojego życia, bo zabrakło mi nie tyle czyjejś akceptacji, ile odwagi w byciu sobą. Jednym słowem – kto wie, czy tak naprawdę nie dlatego okazałam się niedoskonała, bo nie pozwoliłam się poznać temu komuś jako ja, nieustannie próbując się wpisać w jego oczekiwania, nigdy do końca niejasne (trudno więc w takiej sytuacji było się do nich dopasować 🙂 Dziś źródło szczęścia znajduję w sobie – w swoich pasjach, zainteresowaniach, nieustannym sprawianiu sobie zwykłych codziennych przyjemności i nareszcie czuję, że jestem kimś, kogo lubię i kogo nie zamieniłabym na kogokolwiek innego 🙂

    Polubienie

    1. Bycie sobą i tylko sobą nie jest rzeczą łatwą – to wymaga odwagi ale również i swoistego rodzaju dojrzałości… nikt za nas naszego życia nie przeżyje lecz mimo iż mamy tego świadomość często mamy problem aby podejmować kluczowe dla naszego życia decyzje – niekiedy liczymy, że ktoś podejmie decyzje za nas niejako ściągając odpowiedzialność…

      Potrzeba przypodobania się innym jest bardzo często spotykana i właśnie w tej potrzebnie będącej nawet przymusem tkwi przyczyna rozmijania się tego kim jesteśmy z tym kim chcielibyśmy być…

      Do bycia sobą i tylko sobą trzeba chyba dojrzeć…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s