Próbujemy się pozbierać…

Wystarczy, że coś „nie idzie po naszej myśli” i już nasze skrzydła zostają podcinane, a gdy wydarza się coś złego lub też najzwyczajniej w świecie nam nie wyszło lub też nie wychodzi skrzydeł zostajemy pozbawieni…

Jak latać bez skrzydeł…?

Bez skrzydeł to nawet szybować nie można już nie mówiąc o aktywnym lataniu…

Co w takiej sytuacji…?

Musimy się (jakoś) pozbierać…

Łatwo się mówi, a dużo trudniej podnieść się z ziemi gdy leżymy…

Oczywiście istnieje bardzo wiele teorii sprowadzających się do „podnoszenia na duchu” gdy jest źle – zawsze można usłyszeć pukanie od dołu świadczące o tym, że nie jest tak źle bo przecież niżej upaść mogliśmy i możemy…

Wszystko to fajnie ale…

Jak skutecznie podnieść leżącego…?

Doraźna pomoc wydaje się być wskazana ale… jak brzmi jej sama nazwa jest doraźna, a tym samym na dłuższą metę okazuje się być niewystarczająca…

Aby się pozbierać trzeba tego chcieć i co bardzo istotne trzeba mieć na to siłę, a jak wiadomo siły może brakować gdy napotykamy na kolejną kłodę pod nogami…

No i co ma począć „takie człowiek”…?

To co uzna za stosowne i najlepsze w swojej sytuacji – no tak ale…

Czy podejmie decyzję najlepszą…?

Z tym bywa różnie – bardzo różnie…

Możemy się bardzo starać aby pomóc innej osobie ale… gdy ona sama nie będzie chciała czegoś zmienić to daremny się okaże nasz trud…

„Marność nad marnościami i wszystko marność…”

Czasami tak ale…

Nadzieja i wiara w to, że będzie lepiej nawet gdy ukryta głęboko w czeluściach naszej duszy to jednak wciąż się tli i tlić będzie niezależnie od okoliczności…

Czasami nic innego nam nie pozostało poza nadzieją podsycaną wiarą w to, że „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie…”

Życie mimo iż od ideału dalekie to jednak jest tym co mamy najcenniejszego – bywa ciężko, a nawet bardzo ciężko lecz „gra zwana życiem” wciąż trwa…

Jutro może być lepiej, a pojutrze gorzej… no cóż… samo życie…

Reklamy