Kto tutaj pisze…?

Czy umieszczenie w tytule pytania zwiększa prawdopodobieństwo „kliknięcia” przez kogoś w dany tekst/post/notkę…?

No może…

„Twórcy” decydują się podejmować bardzo różne próby aby nakłonić potencjalnych czytelników do kliknięcia, wejścia, przeczytania i pozostawienia komentarza, „lajka” tudzież innego śladu utwierdzającego „twórcę” o wartości tego co publikuje…

„Poszerzanie zasięgów”, „ruch na stronie”, „FEJM”, a dla tych wszystkich, którzy na prowadzeniu bloga tudzież strony internetowej zarabiają aktywność czytelników/użytkowników przekłada się na zarobki/pieniądze…

Czy jest w tym „coś” złego…?

Chyba, (raczej) nie…

Problem jaki można zaobserwować to „klik bajtowe” tytuły/tematy, za którymi nic więcej się nie kryje… „krzykliwy temat”, a w tekście mowa o czymś innym – z goła odmiennym i nie interesującym czytelnika, który w danych post/artykuł klikną…

Rozumiem, że można trochę „nagiąć” i do celowości użycia danego tematu tekst podciągnąć ale… bez przesady… są pewne granice… No chyba, że ich nie ma…?

Aby „klik bajtem” nie był tytuł tego postu powinienem opisać siebie samego upubliczniając „metryczkę osobową” – wiek, miejsce zamieszkania, wykształcenie, wykonywaną pracę itd. itp.

I po co to komu…? I na co…? I komu jest to potrzebne…?

Kto tu pisze…?

ja (ja z małej litery żeby nie było, że ma rozrośnięte EGO) tu piszę…

W sumie to nawet nie wiem dlaczego piszę – widocznie sprawia mi to jakąś frajdę…

Nawet (pod)upadające statystyki i brak „FEJMU” od pisania mnie nie odciąga…

Ktoś, czasami i jednak tu zagląda…

W sumie jakakolwiek – chociażby jedna osoba, która tu zaglądnie jest dla mnie przyczynkiem do (po)czucia satysfakcji, a tym samym swoistego rodzaju radością – Internet jest pełen blog-ów, a każdy z nich „krzyczy” kliknij, zajrzyj, przeczytaj, zostań…

„Konkurencja” jest wielka, a jednak „Ktoś” czasami mnie odwiedza i czyta…

To fajnie – przestać pisać (na razie) nie mam zamiaru…

To ciekawe, że ludzie (czasami) robią rzeczy „od tak sobie” – bez powodu… nic z tego nie mają, a jednak „to coś” robią…

No i fajnie przecież nie we wszystkim musi być ukryty (jakiś) interes… 🙂

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Kto tutaj pisze…?”

  1. Jakiś sympatyczny człowiek, jak podejrzewam. Czasem się zamyśli, czasem się tymi myślami podzieli, czasem wyskoczy do teatru, a czasem obejrzy mecz. Jestem absolutnie asportowa, więc z zachwytu wynikiem meczu u mnie nici, kompletnie nie łapię tego ganiania po tarninie, natomiast co do teatru, to trochę szkoda, że w każdym mieście grają coś innego i że już nie mieszkam we Wrocławiu, który uwielbiam sentymentalnie. Co zaś do refleksji… wiesz, wymyśliłam sobie teraz taką zabawę z tym dywanem, że często nie mam głowy do myślenia, wpadnę przeczytam, myślę sobie, dopiszę coś jutro, przychodzi jutro, odwalam swoją dwugodzinną porcję supełków, myślę sobie, nie szkodzi, jutro też jest przecież dzień, podzielę się swoimi refleksjami jutro… Obiecałam mojej drogiej koleżance, że poradzę jej w jej problemie zyciowym: jak odróżnić oszustwo od kłamstwa. Jadąc do pracy pewnego dnia, napisałam do niej list, ale musiałam wysiąść z metra i go nie skończyłam. Ma spotkanie, z kłamczuchem lub oszustem, a to ważne, z kim z tych dwóch, lada dzień. Tyle że ten moment, kiedy byłam pewna, co chcę jej doradzić, już przeminął. I mam ten rozpoczęty i nieskończony list z taką refleksją, że każdy musi sobie poradzić w życiu sam, że moje rady nie są tu bezcenne, że bezcenne to jest doświadczenie, a nie czyjeś słowa, że powinnam z nią, zamiast pisać do niej list, porozmawiać, ale nie mogłam z nią porozmawiać, bo musiałyśmy pracować i tak to już jest, chwila przemija… i teraz masz moje spóźnione komentarze na blogu, ze sporym czasowym poślizgiem :-). Trzymaj więc tego bloga, bo czasem mam pokusę, żeby się odnieść do wpisu sprzed roku :-))))

    Lubię to

    1. Życie jest niezwykle barwne, ciekawe, złożone i w swojej zmienności fascynujące – bywa oczywiście trudne, a nawet ciężkie lecz jego niezwykłość sprawia, że nigdy nam się nie nudzi…

      Doradzanie, radzenie i udzielanie porad w kwestiach życiowych, a zwłaszcza w sprawach relacji międzyludzkich jest niezwykle trudne… nie będąc zaangażowanym emocjonalnie w daną relację nigdy nie będziemy potrafili poczuć to co czuje osoba, która oczekuje nasze pomocy, porady… Spoglądając z zewnątrz, na chłodno bywamy bardziej obiektywni ale… w relacjach międzyludzkich obiektywizm i racjonalność przestaje mieć większe znaczenie…
      Spędzenie wspólnie czasu, rozmowa – wygadanie się jest chyba wszystkim co możemy zaoferować osobie, która prosi nas o poradę…

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s